Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katelyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katelyn. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 maja 2017

Od Katelyn c.d Alex

 Kat nie była zadowolona, ale nie czuła się winna. Przecież to wina... Tekliusza! To wszytko jego plan, ten niezwykle piękny kot jest do tego naprawdę inteligentny.
Dziewczyna odwróciła się i zaczęła powoli odchodzić mówiąc coś przy tym do swojej kotki. Była wręcz oburzona zachowaniem Alex'a. Dalej była zdania, że to nie jest jej wina, ale każdy zna prawdę. Na początku dziewczyna chciała wzbudzić poczucie winy u chłopaka, jak to zawsze robiła, ale niestety tym razem jej plan nie powiódł się tak dobrze. Odetchnęła, odwróciła się i spojrzała na psa. Alex zaśmiał się pod nosem, chociaż dziewczyna dalej nie wiedziała o co mu chodzi. Wyglądała na zdenerwowaną i właśnie tak było. Tekliusz miauknęła i zaczęła wbijać się pazurami w rękę Kat.
 - Tekliusz! - zawołała dziewczyna. Nie był to niewiadomo jak głośny krzyk, aczkolwiek Alex z pewnością to usłyszał. - Zostaw mnie, ty zły kocie.
 Chłopak zaśmiał się. Tym razem głośniej niż ostatnio i spojrzał na niezadowoloną dziewczynę oraz jej przestraszonego kota.
 - I co? Twój Tekliusz nie jest takim "kochanym kotkiem", nieprawdaż? - ponownie zaśmiał się. Tym razem z takim złośliwym spojrzeniem, które bardzo zdenerwowało dziewczynę.
 - Zazdrościsz mi takiego kota? - zapytała, ale nie była zadowolona ze swojej wypowiedzi. Tekliusz był przecież idealnym kotem...
 Pomyślała sobie, że przecież Alex nie jest tak super żeby nawet patrzeć na tego małego kota.
 W pewnej chwili kotka przywódczyni wyrwała jej się z rąk i ruszyła przed siebie, a za nią pies Alex'a. Bez namysłu dziewczyna ruszyła biegiem za swoim ukochanym Tekliuszem. Biedny kot... Chociaż znając go, wejdzie na drzewo, a tam pies go nie złapie. Kat nie odwracała się, ale była wręcz pewna, że Alex nie ruszy się z miejsca.

---

<Kruszynko? Tekliusz towarzyszyła mi przy pisaniu tego opowiadania ♥>

Od Katelyn c.d Evelyn

 Kat przyglądała się towarzyszowi Ev z zaskoczeniem w oczach. Zainteresowanie również towarzyszyło jej w chwili obecnej. Nigdy wcześniej nie widziała konia na żywo, a co dopiero rozmawiać z nim. Dalej zastanawiała się o co tu chodzi. Bez słowa powoli podeszła do konia i pogłaskała go po grzywie, co temu z kolei najwyraźniej się nie spodobało.
 - Przestań. - mruknął niezadowolony. Dziewczyna spojrzała na niego jeszcze bardziej zaskoczona. Czuła się bardzo dziwnie i dalej była myśli, że to tylko sen. Na pewno nie był to jeden z lepszych snów... - Nie widzisz, że jestem zajęty? - dodał po chwili.
 Dziewczyna spojrzała na Evelyn śmiejącą się pod nosem. Przywódczyni mruknęła coś pod nosem i skierowała się w stronę swojego domku. Nowo poznana dziewczyna najwyraźniej nie była chętna do pójścia za Kat. Natomiast przywódczyni miała mały plan.
 - Nie idziesz? - zapytała z uśmiechem na twarzy. - Teraz pokażę ci mój dom! - zawołała i ruszyła biegiem do swojego dość dużego mieszkania.
 Evelyn ciężko odetchnęła i pobiegła za przywódczynią krzycząc coś do konia.
***
 - Chciałabym ci przedstawić najlepszą, najważniejszą, najwspanialszą i w ogóle naj osobę... - ciągnęła Katuś.
 Otworzyła drzwi przed nową znajomą i obie ujrzały... Tekliusza!
 - Oto Tekliusz! - zawołała. - Jest taki piękny...
 Evelyn nie była zachwycona. Wyglądała jakby zaraz miała powiedzieć "mam dość, wychodzę". Smutne trochę. Tylko jedna osoba mogła tak bardzo zachwycić się widokiem małego kotka, który, trzeba przyznać, nie był tak wyjątkowo piękny jak inne rasowe koty.

---

<Evelyn? ^^ Nie wyszło tak źle, słoiczki Seni chyba jednak pomogły^^>

sobota, 6 maja 2017

Od Katelyn c.d Alex

 Katelyn mruknęła coś pod nosem i popatrzyła na swojego małego kota, Tekliusza. Zwierzak zrobił to samo po czym ruszył w stronę swojego kociego towarzysza. Przywódczyni zauważyła coś dziwnego między tymi dwoma sierściuchami. Już wcześniej zachowanie kotów wydawało się jej podejrzane, ale teraz to było coś zupełnie innego. Tekliusz powiedział coś w swoim tajnym i nieznanym nikomu języku. Śnieżynka odwzajemniła jego, a raczej jej słowa i wstała z kanapy, na której leżała. Zaczęła się powoli rozciągać. Wyglądała na zmęczoną. Miałknęła coś tam, a Tekla zrobiła coś nieprzewidywalnego, coś, co nigdy nie miało się stać, coś, czego Kat tak bardzo się bała... Szybko wskoczyła na blat kuchenny i zaczęła lizać leżącą tam czekoladę... To się stało naprawdę! Alex nie wyglądał na zadowolonego. Kat od razu wzięła Teklę na ręce, by nie jadła czekolady, ale za późno... To było niezwykle smutne.
***
 Kilka godzin minęło od tamtego
nieszczęścia. Koty za karę poszły do domu.

---

<Kruszynko? Wim, że jest beznadziejne :C nie miałam pomysłu. TO WSZYSTKO SJEM WYDARZYŁO :VV>

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Od Katelyn c.d Obi, Tsugi

 Przywódczyni spojrzała na nich.
- A więc czego chcecie? - zapytała.
Tsugi i chłopak, którego Katelyn jeszcze nie znała stali przed drzwiami i wpatrywali się w dziewczynę. Znajomy jej członek klanu odpowiedział:
- Chciałem Ci przedstawić nowego...
Ciemnowłosa westchnęła. Widocznie była lekko zdenerwowana i zmęczona. O tej godzinie zazwyczaj jeszcze spała wraz z swoimi małymi kotkami. Nie miała ochoty na dalsze rozmowy z tą dwójką, chciała spać.
- A więc witam Cię, nowy przyjacielu. - mruknęła. Było po niej widać, że to wszystko jej się nie podoba i wcale nie ma ochoty na to. Tsugi spojrzał na nią tak, jakby nie podobało mu się jej zachowanie. Dziewczyna niechętnie uśmiechnęła się i zaczęła mówić dalej. - Klan Ludzi to niezwykły klan. Czuj się tu jak najlepiej! - jej ostatnie słowa były wypowiedziane radośniej, jednak ciągle niechętnie. - A teraz przepraszam.
Tsugi i nowy, nieznajomy osobnik uśmiechnęli się. Widocznie nie spodziewali się tego, co właśnie miało nastąpić. Co? Kat szybko zamknęła drzwi i odetchnęła. Jednak niestety nie mogła spać dalej, bo jej małe kotki, Śnieżynka i przewspaniała Tekliusz chciały się bawić.

---

<Kończę, mam za dużo do odpisania >.< Nie wiedziałam czy ja mam odpisać, czy Obi x.x>

czwartek, 23 marca 2017

Od Katelyn c.d Tsugi

 Katelyn westchnąła i ruszyła za chłopakiem wyciągając kolejne ciastka. Ale to nie ona miała je zjeść.
- I jak to ciastko? Smakowało? - zapytała uśmiechając się sztucznie, co nie było dla niej czymś nowym.
- Mhm. - mruknął chłopak.
Dziewczyna uśmiechnęła się po raz kolejny.
- To może chcesz jeszcze jedno? - zapytała.
Tsugi zaczął się zastanawiać. Z jednej strony ciastka nie były takie złe, ale chłopak nie wiedział, że mają w sobie kocimiętkę.
- Chyba mi nie zaszkodzi. - powiedział i uśmiechnął się.
- Nie martw się, nic ci się nie stanie. - odpowiedziała, odwzajemniając uśmiech. - Chyba... - dodała cicho.

---

<Kończę. Krótkie i beznadziejnie, ale ten...>

poniedziałek, 20 marca 2017

Od Katelyn c.d Alex, Bergen

 Po tym ci się przed chwilą stało, Katelyn miała ochotę nasłać na Bergena swojego krwiożerczego kota - Tekliusza. Odetchnęła podchodząc do Alex'a i spoglądając na Bergena ze wściekłością w oczach. Właśnie w tej chwili, w tym momencie dziewczyna chciała przywalić Bergenowi w twarz. Niewiele wyższy od niej chłopak uśmiechnął się.
- Co to miało znaczyć? - zapytała.
Jasnowłosy najwyraźniej się zastanawiał. Dziewczyna bez słowa podeszła do szafki Bergena i zrobiła coś strasznego... Otworzyła szafkę i... Zabrała czekoladę. Następnie zaczęła ją zjadać.
- Hmm... Bardzo dobra czekolada. - mruknęła spoglądając na zdenerwowanego Bergena.
Widać było, że nie podoba mu się widok zjadającej jego czekoladę Kat. Po kilku minutach czekolada zniknęła z jej ręki.

---

<Kruszynko? :3 Bergen? >3 Katuś jest zua, zjadła czekoladę. Wyszło krótkie, ale cóż>

niedziela, 19 marca 2017

Od Katelyn c.d Alex

 Wpatrując się w blat kuchenny i ten cały bałagan, spowodowany wspólnym dekorowaniem ciasta z Alex'em, Katelyn westchnęła. Przypomniały jej się małe kotki, Tekliusz i Śnieżynka. Myśląc o swych kotkach, do głowy dziewczyny przyszła demoniczna myśl. Nie znała za bardzo Alex'a, jednak domyśliła się, że chłopak nie przepada za kolorem różowym. W tej chwili dziewczyna obmyślała swój jakże zły plan. Ponownie westchnęła, tym razem głośniej, by zwrócić uwagę Alex'a na swoją osobę, a potem kontynuować plan. Widząc to, a raczej słysząc, Alex zapytał:
- Coś się stało?
Bez chwili namysłu, Katelyn odpowiedziała:
- Ech... Tęsknię za moimi malutkimi kotkami... Zostały w domu, same. Czekają za mną już od dłuższego czasu. Pewnie są głodne, a same nie potrafią tak świetnie gotować jak ja... - w tej chwili Alex słuchając jej skrzywił się. Każdy, kto spędził z nią choćby godzinę wiedział, że dziewczyna nie jest dobrą kucharką, mimo tego, że tak dużo o tym mówi. - Moje biedne kotki... Może mogłabym je tu przynieść?
Widać było, że Alex myślał. Najwyraźniej nie chciał po raz kolejny być zaatakowany przez tego krwiożerczego kota - Tekliusza.
- No nie wiem... - mruknął.
Katelyn znów westchnęła, tym razem jeszcze głośniej. Musiała to przemyśleć. W jej planie nie było nic takiego jak "nie wiem". Nie przemyślała tego. Widząc reakcję Alex'a na swoje słowa, podeszła do blatu, biorąc do ręki szmatkę i wycierając go. Odwróciła lekko głowę w stronę​ chłopaka.
- Może przyniosłabym ci prezent...
Po tych słowach chłopak zaczął jeszcze bardziej się zastanawiać. Katelyn odwróciła się w stronę czyszczonego przez nią samą blatu i zaczęła powoli go wycierać.
- No dobrze, ale trzymaj Tekliusza przy sobie. - mruknął.
Przywódczyni bez żadnego słowa wybiegła z domu, zapominając o zamknięciu drzwi. Zostawiła całą swoją robotę, by przynieść swoje małe kotki. Na jej twarzy pojawił się demoniczny uśmieszek.
~*~
Biorąc kotki na ręce przypomniało jej się o tym prezencie, który obiecała Alex'owi. Położyła koty na podłodze i pobiegła do swojej dużej, białej szafy. Wyciągnęła z niej za duży, różowy sweterek i włożyła w pudełko o tym samym kolorze, zawiązując na nim białą kokardę. Wyszła z domu, a za nią kotki.
~*~
Wchodząc do domu chłopaka, Kat zauważyła czysty blat i Alex'a czekającego na swój prezent.
- Zobacz, Tekliusz. - wzięła kota na ręce. - Twój najlepszy przyjaciel tu jest. - zaśmiała się.
Biorąc prezent do ręki, a odkładając kota podała małe pudełko Alex'owi.

---

<Alex? ^////^ >

sobota, 18 marca 2017

Od Katelyn c.d Silver "Zagłada Klanu Kotów, część 1"

Zwykły, słoneczny dzień. Jak miło. Robiło się coraz cieplej, przez co Katelyn coraz częściej wychodziła ze swojego dużego, aczkolwiek przytulnego domku. Uwielbiała ten czas, gdy z mroźnej zimy robiło się tak ciepło i przyjemnie. Przechadzała się po okolicy przeglądając swój telefon. Po chwili nie patrząc na drogę uderzyła głową w słup i upadła.

~*~

Katelyn znajdowała się w jakimś dziwnym miejscu. Jakimś pokoju. Był cały biały. Powoli wstała rozglądając się po pomieszczeniu. Nie było tam ani mebli, ani ludzi, nic. Była tam sama. Pokój był niewielki. Po chwili całe pomieszczenie, wraz z osobą, która aktualnie tam przebywała, zachwiało się. Ściany zaczęły się zwężać. Dziewczyna była przestraszona. Takie rzeczy widziała tylko w filmach i nigdy nie chciała sama tego przeżyć. Białe pokój powoli robił się coraz mniejszy. Z każdą sekundą Katelyn coraz bardziej się denerwowała. Gdy myślała, że to już jej koniec - zauważyła białe drzwi. Były tak samo białe, jak sam pokój, więc na początku ich nie zauważyła. A może ich nie było..?
Nie myśląc o niczym pobiegła w stronę drzwi i szybko je otworzyła. Wychodząc, ściany momentalnie zetknęły się ze sobą. Gdyby Kate nie uciekła - pozostał by z niej klops.
Gdy wyszła, była już na dworze. Tylko nie wiedziała gdzie jest. Zaczęła iść do przodu. Odwróciła się, by zobaczyć jak wyglądał ten budynek, w którym mogła skończyć swój żywot. Ale... Gdzie on jest? Zniknął. Nie ma. Katelyn przeżyła już za wiele, więc szczególnie się tym nie przejęła. Szła dalej.
Nigdy nie widziała tego terenu, chociaż swoje terytorium znała jak własną kieszeń. Dlaczego? Bo to nie był jej teren. To było terytorium wilków. W dzieciństwie rodzice opowiadali dziewczynie, że wilki są bezdusznymi i nie myślącymi istotami. Może chcieli ją tylko przestraszyć, by tam nie wchodziła..? Wilki znała z tego, że przybyły pierwsze do krainy.
Od razu, gdy zorientowała się iż jest to terytorium wilków - chciała uciekać z tego miejsca. Ale jak mogła skąd uciec, jeśli nie wiedziała gdzie jest terytorium ludzi..? Po chwili jej oczom ukazał się duży, biały wilk z ciemno - niebieskimi skrzydłami i długim, granatowym ogonem w paski. To był nikt inny jak Silver, przywódca wilków i jedna z najstraszniejszych istot zamieszkujących Terrę Nihil, a przynajmniej tak jej mówiono. Katelyn bez słowa zamieniła się w wilka.
- No proszę, proszę. Kogo my tu mamy? - zapytał.
Dziewczyna zamarła. Teraz nie wiadomo, co ją czeka. Pomimo swojej wilczej postaci, Silver zauważył, że jest ona człowiekiem. Widział jak się przemienia. Odetchnęła. Postanowiła coś powiedzieć. Przywódca wilków czekał na odpowiedź. Bez chwili namysłu Katelyn zaczęła:
- No bo uderzyłam się w głowę i upadłam, i znalazłam się w jakimś dziwnym pokoju, ale uciekłam, no i jestem tutaj... - odetchnęła.
Nie była zadowolona ze swojej wypowiedzi. Bała się, że Silver nie zrozumie, że coś jej się stanie. Martwiła się nie tylko o siebie, ale też o swój lud. Klan Ludzi potrzebował przywódcy, który będzie potrafił zapanować nad swoimi poddanymi.
- Naprawdę? - zapytał, po czym się zaśmiał. Kat patrzyła na niego ze strachem. - Ależ ja to wiem.
Dziewczyna otworzyła szeroko oczy.
- T-ty wiesz? - zapytała zdziwiona.
Basior znów się zaśmiał.
- Oczywiście. Sam kazałem cię tutaj zwołać.
Katelyn rozluźniła się. Poczuła spokój. Teraz była pewniejsza, że wyjdzie z tego żywa.
- Chcę pokonać Klan Kotów. Dla tego jesteś tutaj. - mówiąc to uderzył łapą w ziemię, na co ta lekko się zatrzęsła, tak samo jak dziewczyna stojąca na przeciwko przywódcy wilków. - Mimma jest sama. Będzie łatwo ją pokonać... - wyszeptał.Silver pokazał Katelyn drogę do Klanu Ludzi. Wracając, myślała o wszystkim. O Mimmie, o tym, czemu ma na imię tak samo jak ona. Przecież "Mimma" nie jest popularnym imieniem, jak "Zuzia" czy inne takie.

W Klanie Ludzi

Dziewczyna siedziała w swoim pokoju, rozmyślając o swojej historii. Przeglądała stare zdjęcia, dokumenty... Ale dalej nie wiedziała, jak to możliwe, że przywódczyni Klanu Kotów jest do niej tak podobna. A może Mimma jest po prostu "kopią" dziewczyny? A może jest jej rodziną..? Nieee.
Musiała się zdecydować. Może dla jej Klanu będzie lepiej, gdy będą mieć większe tereny? Sojusz z Klanem Wilków wcale nie jest takim złym pomysłem...

---

<Silv? :3>

czwartek, 9 marca 2017

Od Katelyn c.d Alex

 Gdy Alex ostrożnie włożył ciasto do nagrzanego piekarnika, Katelyn pobiegła w stronę salonu i usiadła spokojnie na fotelu, który tam był. Chłopak spojrzał na nią, po czym westchnął i także ruszył w tamtą stronę. Potem się posprząta... Chłopak usiadł na drugim fotelu. W tej chwili Kat wyciągnęła z kieszeni swoje słynne ciasteczka z kocimiętką. Zjadła jedno, a resztę schowała. Alex przyglądał się tej scence z zaciekawieniem. To nie nowość. Przywódczyni bardzo często ukradkiem wyciągała ciasteczka i potajemnie je sobie jadła. Gdy zauważyła, że Alex tak na nią patrzy, a raczej na ciastka, ponownie wyciągnęła worek z ciastkami z małej, różowej torebki z kocimi uszkami. Wstała, po czym podeszła do Alex'a, podając mu worek ciastek. Była pewna, że chłopak nie będzie chciał zjeść tego dziwnego wypieku, który Kate dość długo trzymała w worku. Zdziwiła się jednak, gdy chłopak wziął ostrożnie jedno ciastko. Uśmiechnęła się, wracając na swoje miejsce.
- Pójdę posprzątać. - uśmiechnęła się.
To było naprawdę dziwne, ponieważ dziewczyna nigdy jeszcze sama z siebie nie chciała sprzątać, nigdy. Ruszyła do kuchni. Wzięła szmatkę i zaczęła wycierać blat stołu. Alex, który zjadł już ciastko z kocimiętką, także przyszedł do kuchni i postanowił pomóc przywódczyni.

---

<Kruszynko? Masz pomysł na udekorowanie ciasta? ^^ Jak zwykle nie miałam pomysłu i wyszło jak wyszło...>

środa, 8 marca 2017

Od Katelyn c.d Alex, Bergen

Bergen zadał Kat dość dziwne pytanie, którego nigdy od nikogo nie udało jej się usłyszeć, na szczęście. Skrzywiła się. To było naprawdę dziwne. 
- Co to za rozmówki? - zapytał Alex, podchodząc i przyglądając się uważnie Bergenowi. - Rozmawiacie o Tekliuszu?
Burger skinął głową, chociaż rozmawiali o czymś innym. Katelyn skrzywiła się. 
- Emm... Może pójdę się przewietrzyć, a wy... Porozmawiajcie sobie. - mówiąc to, stała już przy drzwiach domu Bergena.
Otworzyła je szybko i spoglądając na nich, wyszła. Miała nadzieję, że jakoś się dogadają. Do tego czasu nie było widać po nich, żeby się polubili. 

---

<Alex? Bergen? ^^ Nie miałam pomysłu, a chciałam szybko odpisać x3>

poniedziałek, 6 marca 2017

Od Katelyn c.d Evelyn

 Niczego nie dotykać? Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, gdy ta wychodziła z domu, wlepiając wzrok w swojego nieznanego wcześniej gościa. Kiedy Evelyn już wyszła, zamykając za sobą drzwi, by zimno nie przedostało się do jej małego, skromnego domku, Katelyn postanowiła obejrzeć dom nie tylko od zewnątrz. Miała nadzieję, że jest mały i nie będzie miała kłopotów, gdy Ev już przyjdzie, a Kat będzie gdzieś biegać po jej domu. Bez chwili dłuższego namysłu powędrowała do pierwszego pokoju, była to kuchnia. Mimo tego, iż domek był mały - ten pokój wyglądał naprawdę pięknie. Dziewczyna przyglądała się wszystkim przedmiotom, które znajdowały się w pomieszczeniu.
 Po chwili usłyszała zamykające się drzwi. Przestraszyła się. Nie chciała już problemów, ani innych takich. Szybko pobiegła do pokoju, do którego weszła Evelyn.
- Niczego nie ruszałaś? - zapytała, przyglądając się uważnie wszystkim elementom, które mogła zobaczyć, stojąc w tym właśnie miejscu, w którym aktualnie stała. Katelyn skinęła głową na tak. - Na pewno? - zapytała tym razem wolniej.
- Tak. - odpowiedziała Katelyn. - Nie ufasz mi? - zapytała i przekrzywiła głowę.

---

<Evelyn?^^>

środa, 1 marca 2017

Od Katelyn c.d Alex, Bergen

 Bergen wydawał się być bardzo dziwny. Nieustannie wpatrywał się w Katelyn, przez co ona czuła się nieswojo. Każdy jej ruch był obserwowany przez chłopaka. Postanowiła więc spokojnie iść, milcząc.
 Gdy dotarli do nowego mieszkania Bergena, które na szczęście było daleko od przytulnego domku Kat, dziewczyna pokazała mu wszystkie zakamarki mieszkania. Alex, który przyszedł z nią, by przywitać nowego - nawet się nie odezwał. Wciąż obserwował Bergena. Może nie tylko Katelyn wydawał się on podejrzany...? To jego uważne wpatrywania się w przywódczynią było naprawdę dziwne.
- Bardzo ładny dom. - przyznał Bergen, po czym szeroko się uśmiechnął.
Przyglądał się także Alex'owi. Trwała cisza. Bergen mówił coś pod nosem, jednak nikt go nie słyszał.

---

<Kruszynko? Bergen? Nie miałam pomysłu ;p>

Od Katelyn c.d Evelyn

Katelyn nie wiedziała co się stało. Podeszła bliżej, po czym zaczęła uważnie się przyglądać dziewczynie. To było bardzo podejrzane. Kat nie była wystraszona. Wyjęła z kieszeni lupę. 
- Teraz zamieniam się w Detektywa Johnsona.
Mówiąc to założyła okulary przeciwsłoneczne. Gdy Katelyn robiła jakieś niepotrzebne rzeczy, jej rozmówczyni leżała na podłodze nic nie mówiąc. ,,Co mogło się stać..? O co chodzi?" - zapytała samą siebie. A w zasadzie zapytał. 
- Yyhhmm... Ev..? 

---

<Ev? Wybacz za tą beznadziejność tego opka, ale pracuję nad czymś innym i na to zużyłam całą wenę :c>

niedziela, 26 lutego 2017

Od Katelyn c.d Alex "Poradnik: Jak otruć kogoś ciastem?"

 Katelyn również postanowiła ruszyć do swego przytulnego domku.
 W domu postanowiła coś... ugotować! Tak dawno tego nie robiła, a ma wspaniały pomysł. Wyjęła miskę z szafy i postawiła ją na blacie kuchennym. Poszła do lodówki i wyjęła z niej trzy jajka, które zostały wrzucone do miski, która z kolei zaczęła się chwiać i spadła na podłogę, przez co się zbiła. Katelyn westchnęła. Wzięła kolejną miskę nie wracając uwagi na tamtą, rozbitą. Położyła ją na stole, znów. Wyjęła z lodówki kolejne trzy jajka i tym razem ostrożnie dodała je do miski. Nic się nie stało. Odetchnęła. Następnie wyjęła z szafki mąkę i też ją wsypała. Miska znów się zachwiała.
- Tylko spróbuj... - syknęła Kat.
Uśmiech znów zagościł na jej twarzy, gdy wszystko się udało. Dodała kolejne składniki i wrzuciła miskę do piekarnika uśmiechając się. Po chwili zdała sobie sprawę, że coś zrobiła źle, jednak szybko o tym zapomniała. Po jakiejś godzinie wpatrywania się w piekarnik ciasto było gotowe. Katelyn wyjęła je, przez co poparzyła sobie palce. Zaczęła dekorować ciasto kwiatkami i innymi takimi rzeczami. Ponownie się uśmiechnęła. Na swoim wypieku napisała lukrem "Wesołych Świąt". Literki wyszły jakieś takie krzywe, ale Kate miała to gdzieś.
 Wraz z ciastem, które po drodze trochę się zepsuło poszła do domu Alex'a. Idąc do niego potknęła się i ciasto miało w sobie trochę... Żółtego śniegu, który zostawił tu Finn. Zapukała do drzwi. Gdy chłopak otworzył je, nie wyglądał na zadowolonego.
- Znowu ona... - mruknął pod nosem.
Katelyn skrzywiła się. Nie zwracając uwagi na nic - weszła do domu Alex'a. Chłopak był zaskoczony. Położyła na stole ciasto, z którego najpierw niechętnie zrzuciła żółtawy śnieg.
- Nudziło mi się. - uśmiechnęła się.
- Mam nadzieję, że twojego kota tutaj nie ma..
Dziewczyna pokręciła głową przecząco.

---

<Alex? xd Beznadziejne wyszło. Wybacz, ale nie miałam pomysłu, a oglądałam program kulinarny T^T Zezwalam na wyrzucenie ciasta do śmietnika :D>

piątek, 24 lutego 2017

Od Katelyn c.d Tsugi

Robiło się coraz cieplej. Co to miało oznaczać? Wiosna się zbliża.
- No dobrze. - zaczęła. - Muszę już iść. - uśmiechnęła się i poszła w stronę domu.

~Następnego dnia~

Jak zwykle o poranku Katelyn musiała nakarmić swoje koty. Ech.. Dlaczego one tyle jedzą? 
Dziewczyna odetchnęła, po czym wsypała im do miski ich ulubioną karmę. 
- Kotki! - zawołała. - Oboad! To znaczy.. śniadanie!
Śnieżynka i Tekla od razu zeszły się do miski, co ucieszyło Kat. Tak słodko wyglądały.. 
Kat zarzuciła swoją czarną pelerynę i założyła kocie uszka. Podeszła do lustra. Popatrzyła się na kotki, które spokojnie jadły.
- Miau. - uśmiechnęła się.
Jedna z kotek zwróciła na nią uwagę, jednak szybko odwróciła się. Katelyn prędko wybiegła z domu zamykając drzwi na klucz.
Biegła do swego ulubionego miejsca, jednak na drodze natknęła się na... Tsugi'ego.. Miała nadzieję, że już go nie spotka. Uśmiechnęła się sztucznie i podała mu ciastko. Z kocimiętką, oczywiście. Bo jakie inne ciastka dziewczyna nosiła by w kieszeni? Czy to nie byłoby dziwnie? No właśnie. 
- Jedno ciastko mi wystarczy. - popatrzył na nią i się zaśmiał.
- Nalegam. - odpowiedziała. 
Jej wyraz twarzy zmienił się. Nie była już taka radosna. Trzymała ciastko w ręce. 
- Nie, nie dzięki. - odpowiedział.
Widać, że był jakiś zdenerwowany. Katelyn zasmuciła się. To znaczy oczywiście nie naprawdę. 
- No proszę.. 
Tsugi coraz bardziej uważnie przyglądał się ciastku. Był trochę przestraszony. 
- Nie ufasz mi? - zapytała.

---

<Tsuuugiiiii? Po kilku miesiącach odzyskałam wenę na Kati ^^>

wtorek, 21 lutego 2017

Od Katelyn c.d Tsugi

Kotki zaczęły łasić się do Kat. Żadna nowość. Teklania i Śnieżynka uwielbiały ciastka.
- I jak ciastko? - zapytała i uśmiechnęła się DEMONICZNIE.
Tsugi również się uśmiechnął.
- Niezłe.
Kotki uważnie zaczęły się przyglądać ciasteczkom, które Kat trzymała w kieszeni.

---

<Tsugi? Mhm, krótkie.>

Od Katelyn c.d Tsugi

 Dziewczyna uśmiechnęła się. Wyciągnęła z kieszeni swoje słynne ciasteczka z... kocimiętką. To były ciastka dla Teklani i Śnieżynki, jednak Kat czasami sama je jadła. Te ciasteczka były świetne... Teraz czas poczęstować kogoś stąd.
- Może masz ochotę na ciastko? - zapytała i sztucznie się uśmiechnęła.
Teraz czekała tylko na tą jedną odpowiedź, a była wręcz pewna, że jej plan się powiedzie. Ale jednak coś stało na jej drodze... Jest przywódczynią i nie powinna tak postępować. To było by nie w jej stylu.

---

<Tsugi? xd Tylko to przyszło mi do głowy, wybacz.>

poniedziałek, 20 lutego 2017

Od Katelyn c.d Tsugi

Dziewczyna zaśmiała się.
- Oczywiście. Gdybyś nie należał, to już dawno by cię tutaj nie było.
Tsugi uśmiechnął się. Szli tak i szli. Trwała cisza. Katelyn przełknęła ślinę i spojrzała na niego. Myślała, co powiedzieć, by przerwać ciszę. Zaczęła się rozglądać. Pomyślała o gorącej czekoladzie, którą zawsze piła w swoim małym domku. Uśmiechnęła się.
- Mieszkasz gdzieś tutaj? - zapytała. Nie premyślała swojej wypowiedzi. Tsugi mógł jej nie zrozumieć. - To znaczy... Masz już swoje mieszkanie?

---

<Tsugi? Od teraz pewnie będę szybko odpisywać ;p wyszło beznadziejnie, ale jest! :D>

Od Katelyn c.d Tsugi

Dziewczyna skrzywiła się.
- Nie znasz mnie? - zapytała. Chłopak pokręcił głową przecząco. Widać, że jest tutaj nowy. - Jestem przywódczynią klanu ludzi. - uśmiechnęła się.
Tsugi cofnął się trochę.
- Katelyn. - po chwili dodała.
Kilka minut stali w milczeniu.
- Może... Przejdziemy się...? - zaproponowała Katelyn.

---

<Tsugi? Beznadziejne i krótkie :c ale nie mam weny>

Od Katelyn c.d Yvris

Dziewczyna powoli wstała i otrzepała się z śniegu. Popatrzyła na drzewo wiśni. Skrzywiła się i ruszyła w stronę swojego domu, nie spoglądając na nic. Było zimno. Kat nigdy nie lubiła zimy. Nigdy.
Powoli szła do domu. Założyła rękawiczki, które miała w kieszeni. 
Gdy wreszcie była w domu, od razu zrobiła sobie gorąca czekoladę i usiadła z nią na kanapie. Od razu pojawiły się tam jej małe kotki. 

---

<Kończę. Mam za dużo do odpisywania, także na innych blogach :/>