Truchtem ruszyłam za Finn'em, który w radosnych podskokach gnał przed siebie. Burza ustała tak szybko, jak się zaczęła i znowu mogliśmy się cieszyć pięknym słońcem. Ciemne chmury odsunęły się gdzieś na zachód, ponownie odsłaniając błękitne niebo. Szliśmy przed siebie, właściwie sami nie wiedzieliśmy, gdzie może zaprowadzić nas wąska, ledwie widoczna ścieżka wydeptana przez wilki. Ale skoro została wydeptana, to ktoś musiał już tędy chodzić, a więc droga gdzieś prowadziła. Przedzieraliśmy się przez krzaki, mijaliśmy slalomem duże głazy, a po kilku godzinach nieustannego marszu zgodnie uznaliśmy, że to bez sensu. W dodatku, w ciągu ów kilku godzin, dwa razy zgubiłam Finn'a, który pobiegł za jakimś ptaszkiem czy motylkiem. Nagle Finn odzyskał nadzieję, że coś znajdziemy i zarządził, że dopóki gdzieś nie dotrzemy, nie możemy kończyć naszej wędrówki. Byłam pewna, że ścieżka zaprowadzi nas donikąd, ale bez entuzjazmu przystanęłam na propozycję Finn'a. Nie uszliśmy daleko, kiedy naszym oczom ukazały się duże budowle. Spojrzeliśmy po sobie i razem popędziliśmy w ich stronę. Naszym oczom ukazało się starożytne miasto, które musiało istnieć tutaj już kilkaset albo kilka tysięcy lat. Widzieliśmy prawie rozpadające się kamienne budynki, budowle przypominające świątynie. Błądziliśmy między nimi, oglądając to, co zostało wybudowane bardzo dawno temu. Pozostawało tylko jedno pytanie. Przez kogo?
– Musimy donieść o tym Silver'owi – zadecydowałam.
Finn skinął głową, ciesząc się jak małe dziecko. Byli tu kiedyś ludzie? Może to jakieś wilki z bardzo rozwiniętymi talentami do budownictwa? Albo... jakieś istoty pozaziemskie.
<Finn?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dessin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dessin. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 czerwca 2017
poniedziałek, 20 marca 2017
Od Dessin c.d Silver
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się. Leżałam w jakimś namiocie, a obok mnie kręciło się kilkoro wilków. Nie czułam bólu. Prawdę mówiąc, to nie czułam nic. Jedynie przyjemne ciepło. W powietrzu unosił się zapach ziół i roślin, których nazwy dokładnie znałam. Znalazłam się u medyków? Jak? Pamiętałam to, że przeszłam już kawał drogi. Później zachorowałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć momentu, kiedy tutaj wracałam. Byłam słaba, nie przyszłabym tu sama. Odetchnęłam głośno, kiedy poczułam mocne szturchnięcie. Otworzyłam oczy i podniosłam łeb. Silver stał nade mną i udawał, że jest czymś zajęty.
– Dobrze było – wymamrotałam zachrypniętym głosem.
Basior ponownie położył się obok mnie. Wtuliłam się w jego miękką, białą sierść. Potrzebowałam ciepła. Było mi strasznie wstyd i jednocześnie byłam wdzięczna Silverowi za to, że postanowił mnie odszukać. Gdyby nie on, byłabym świetnym obiadem dla padlinożerców.
– Jesteś strasznie głupia – mruknął, obejmując mnie łapą. – Tak samo jak ja. Oboje jesteśmy idiotami.
– Wiem – wyszeptałam. – Dziękuję.
Zamilknął na chwilę. Słyszałam jego spokojny oddech i miarowe bicie serca.
– Muszę się troszczyć o członków swojego klanu – odezwał się.
– Zwłaszcza o mnie – prychnęłam i uśmiechnęłam się. – Przez ciebie zginęłabym już dwa razy.
– Do trzech razy sztuka – zaśmiał się.
Zgromiłam go wzrokiem. W odpowiedzi wzruszył barkami. Nachylił się nade mną. Przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz. Chciałam zaprotestować, wstać, uciec z tego miejsca jak najdalej, ale nie mogłam się poruszyć. Ten odruch paniki szybko minął, kiedy poczułam jego pysk przy swoim. Medycy zawyli, coś do nas mówili, ale nic nie słyszałam. Byłam głucha na wszystkie dźwięki. Zamknęłam oczy, wsłuchując się w jego oddech.
Po chwili odsunął się ode mnie. Spuściłam wzrok, patrząc na swoje łapy. Było mi na przemian gorąco i zimno. Próbowałam się uspokoić, bo moje serce chciało wyskoczyć mi z piersi. Silver podszedł do jednego z medyków, rozmawiając z nim chwilę. Czułam, że reszta medyków uporczywie mi się przygląda. Ogarnęły mnie wątpliwości. Silver to przywódca. On może mieć każdą waderę, którą tylko zechce. Wiele samic zrobiłoby wszystko, aby być teraz na moim miejscu. Silver może się przecież tylko mną bawić. Mogę być tylko na dzisiaj, a jutro zacznie udawać, że nic się nie stało. Chciało mi się płakać.
– Możesz już wrócić do domu – powiedział basior, podchodząc do mnie.
Podniosłam się bez słowa i w milczeniu ruszyłam za nim w stronę wyjścia z namiotu.
– Trapi cię coś? – zapytał. – Nie martw się, już nie będę próbował cię zabić – zażartował.
– Słuchaj... – zaczęłam – ty jesteś przywódcą i możesz mieć, co tylko zechcesz...
– Jesteś okropnie głupia – powiedział. – Z jednym się zgodzę, mogę mieć, co zechcę. I właśnie to dostałem.
---
>Silver?<
niedziela, 5 marca 2017
Od Dessin c.d Finn
– Dess? – Usłyszałam głos Finna dochodzący zza krzaka. Czemu ja nie pomyślałam o tym wcześniej?
– Nie – warknęłam poirytowana. – Wyłaź stamtąd, nie będę na ciebie czekać.
Zapanowała cisza. Miałam nadzieję, że Finn za chwilę wyjdzie i szybko ukryjemy się w bezpiecznym miejscu, ale on widocznie nie zamierzał opuścić miejsca za krzakiem. Wolałam nie wchodzić tam i nie wyciągać go własnymi siłami.
– Finn – mruknęłam, przeciągając samogłoskę – co ty tam robisz?
– Dłuższą sprawę – jęknął, a powietrze przy krzaku zmieniło swój zapach.
Zatkałam łapą nos i usiadłam przy roślinie, wpatrując się w nią uporczywie i modląc się, aby Finn szybko załatwił swoje potrzeby. Jest chyba jedynym wilkiem, który musi robić to co chwilę.
Po długiem czasie, Finn nareszcie opuścił krzak, zakopując przedtem swoje pozostałości. Uśmiechnął się do mnie niewinnie. Przewróciłam oczami i chwyciłam go za łapę, ciągnąc gdzieś przed siebie.
– Gdzie idziemy? – zapytał radośnie.
– Schować się. Jest burza – westchnęłam, a jakby na potwierdzenie moich słów na niebie pojawiła się błyskawica.
– Co z tego? Przetrwałem już wiele burz bez chowania się i nic mi się nie stało.
Minęło kilka sekund od momentu, kiedy Finn wypowiedział te słowa, kiedy trawa zapaliła się od uderzenia pioruna.
– Nie – warknęłam poirytowana. – Wyłaź stamtąd, nie będę na ciebie czekać.
Zapanowała cisza. Miałam nadzieję, że Finn za chwilę wyjdzie i szybko ukryjemy się w bezpiecznym miejscu, ale on widocznie nie zamierzał opuścić miejsca za krzakiem. Wolałam nie wchodzić tam i nie wyciągać go własnymi siłami.
– Finn – mruknęłam, przeciągając samogłoskę – co ty tam robisz?
– Dłuższą sprawę – jęknął, a powietrze przy krzaku zmieniło swój zapach.
Zatkałam łapą nos i usiadłam przy roślinie, wpatrując się w nią uporczywie i modląc się, aby Finn szybko załatwił swoje potrzeby. Jest chyba jedynym wilkiem, który musi robić to co chwilę.
Po długiem czasie, Finn nareszcie opuścił krzak, zakopując przedtem swoje pozostałości. Uśmiechnął się do mnie niewinnie. Przewróciłam oczami i chwyciłam go za łapę, ciągnąc gdzieś przed siebie.
– Gdzie idziemy? – zapytał radośnie.
– Schować się. Jest burza – westchnęłam, a jakby na potwierdzenie moich słów na niebie pojawiła się błyskawica.
– Co z tego? Przetrwałem już wiele burz bez chowania się i nic mi się nie stało.
Minęło kilka sekund od momentu, kiedy Finn wypowiedział te słowa, kiedy trawa zapaliła się od uderzenia pioruna.
---
>Finn?<
niedziela, 26 lutego 2017
Od Dessin C.D Finn
Deszcz padał coraz mocniej. Błękit schował się za czarnymi chmurami,
zapowiadając dłuższą ulewę. Grafitowe niebo przecięła jasna błyskawica, a
kilka sekund później rozległ się grzmot. Burza była tuż nad nami.
Schowaliśmy się pod drzewami. Jedynie one mogły osłonić nas przed dużymi
kroplami deszczu. Każde inne schronienie było bardzo daleko, a nie
chcieliśmy teraz poruszać się po otwartej przestrzeni. Nawet w lesie,
pod drzewami byliśmy bardziej bezpieczni. Usiadłam, opierając się o pień
drzewa i patrząc w niebo. Krople rytmicznie bębniły o liście drzew.
Rozejrzałam się, wypatrując Finna, ale nigdzie go nie było. Prychnęłam
ze zdenerwowania. Gdzie on mógł pójść? Podczas burzy nie jest się
bezpiecznym. Wolałam mieć go na oku. Zdążyłam się już przekonać, że Finn
ma bardzo głupie pomysły, a sam nie jest zbyt inteligentny i może
zrobić coś nieodpowiedniego.
– Finn – syknęłam, ale odpowiedziała mi absolutna cisza.
Samca nie było. Kolejna błyskawica, kolejny grzmot. Deszcz nasilał się z każdą minutą, a wilk nie wracał. Może się gdzieś schował i chce mi zrobić głupi kawał? Znając Finna, nie mogłam wykluczyć tej możliwości.
– Finn! – zawołałam nieco głośniej, rozglądając się w poszukiwaniu czarnego wilka.
Nie wiedziałam, co mam robić. W końcu zdecydowałam się jednak poszukać samca. A co, jeśli coś mu się stało? Wypełzłam spod drzewa i pobiegłam ścieżką, nawołując wilka. Robiłam się coraz bardziej rozdrażniona i niespokojna. Jeśli to żart, to Finn ma zapewnioną natychmiastową utratę głowy. Burza nie zamierzała przenieść się gdzieś dalej. Ciemne chmury zatrzymały się nad lasem.
>Finn? Gdzieś ty polazł? XD<
– Finn – syknęłam, ale odpowiedziała mi absolutna cisza.
Samca nie było. Kolejna błyskawica, kolejny grzmot. Deszcz nasilał się z każdą minutą, a wilk nie wracał. Może się gdzieś schował i chce mi zrobić głupi kawał? Znając Finna, nie mogłam wykluczyć tej możliwości.
– Finn! – zawołałam nieco głośniej, rozglądając się w poszukiwaniu czarnego wilka.
Nie wiedziałam, co mam robić. W końcu zdecydowałam się jednak poszukać samca. A co, jeśli coś mu się stało? Wypełzłam spod drzewa i pobiegłam ścieżką, nawołując wilka. Robiłam się coraz bardziej rozdrażniona i niespokojna. Jeśli to żart, to Finn ma zapewnioną natychmiastową utratę głowy. Burza nie zamierzała przenieść się gdzieś dalej. Ciemne chmury zatrzymały się nad lasem.
>Finn? Gdzieś ty polazł? XD<
Od Dessin c.d Silver
Szłam przed siebie, nie zatrzymując się. Nie zostanę tutaj ani chwili dłużej! Ten palant wszystko zepsuł. Ulokuję się gdzieś na obrzeżach terytorium Klanu Wilków i nie będę mieszała się w ich sprawy. Pewnie nawet nie będzie mnie szukał. Moje zniknięcie to dla niego jedynie powód do radości. Zapewne nie chce sobie psuć reputacji, a teraz nie ma żadnych dowodów na jego postępowanie. Żaden lider nie topi i nie podpala członków swojego klanu. Już nigdy tam nie wrócę.
Zrobiło się już ciemno. W mojej wędrówce towarzyszło mi jedynie pohukiwanie puszczyka. Nie bałam się ani trochę. Byłam przekonana, że w tym okolicach to właśnie inne zwierzęta powinny czuć trwogę przed wilkami. Nie wzięłam pod uwagę jednak jednego stworzenia, które schowane w runie leśnym czekało na swoją ofiarę. Zwierzę to było nazywane nosicielem śmierci. Bez fachowej pomocy medyka, ofiara nie miała szans na przeżycie. Wystarczyło kilka dni, aby trucizna zatrzymała serce wilka. Dla małych stworzeń było to kilka godzin w bólu i męczarniach. Zeszłam z głównej ścieżki, przedzierając się przez krzaki. Nagle poczułam ból w kończynie, a syk rozwścieczonego stworzenia był oznaką, że weszłam na jego teren. Zwierzę postanowiło się jednak wycofać. Mogłam go zabić jednym machnięciem łapy. Nie byłam świadoma tego, że to właśnie on powoli zabija mnie...
Położyłam się na polanie, oglądając kończynę, na której widniały dwa zagłębienia. Bolało, ale nic poza tym. Zignorowałam to, kładąc łeb na łapach i oddając się w objęcia snu.
Obudziłam się wraz ze wschodem słońca. Łapa spuchła i bolała mnie jeszcze bardziej. W dodatku odczuwałam nudności i kręciło mi się w głowie. Mocz, który oddałam miał nienaturalnie czerwony kolor. Byłam pewna, że złapałam jakąś nieznaną mi chorobę. Chciałam jednak oddalić się jak najdalej od reszty wilków. Podniosłam się z ziemi i chwiejnym krokiem ruszyłam przed siebie.
Zrobiło się już ciemno. W mojej wędrówce towarzyszło mi jedynie pohukiwanie puszczyka. Nie bałam się ani trochę. Byłam przekonana, że w tym okolicach to właśnie inne zwierzęta powinny czuć trwogę przed wilkami. Nie wzięłam pod uwagę jednak jednego stworzenia, które schowane w runie leśnym czekało na swoją ofiarę. Zwierzę to było nazywane nosicielem śmierci. Bez fachowej pomocy medyka, ofiara nie miała szans na przeżycie. Wystarczyło kilka dni, aby trucizna zatrzymała serce wilka. Dla małych stworzeń było to kilka godzin w bólu i męczarniach. Zeszłam z głównej ścieżki, przedzierając się przez krzaki. Nagle poczułam ból w kończynie, a syk rozwścieczonego stworzenia był oznaką, że weszłam na jego teren. Zwierzę postanowiło się jednak wycofać. Mogłam go zabić jednym machnięciem łapy. Nie byłam świadoma tego, że to właśnie on powoli zabija mnie...
Położyłam się na polanie, oglądając kończynę, na której widniały dwa zagłębienia. Bolało, ale nic poza tym. Zignorowałam to, kładąc łeb na łapach i oddając się w objęcia snu.
Obudziłam się wraz ze wschodem słońca. Łapa spuchła i bolała mnie jeszcze bardziej. W dodatku odczuwałam nudności i kręciło mi się w głowie. Mocz, który oddałam miał nienaturalnie czerwony kolor. Byłam pewna, że złapałam jakąś nieznaną mi chorobę. Chciałam jednak oddalić się jak najdalej od reszty wilków. Podniosłam się z ziemi i chwiejnym krokiem ruszyłam przed siebie.
---
>Silver?<
środa, 22 lutego 2017
Od Dessin c.d Finn
Zaskoczona przyjęłam kwiatka i spojrzałam na Finna pytającym wzrokiem. Patrzył na mnie, jakby oczekiwał na jakąś szczególną reakcję, a mnie zupełnie wmurowało w ziemię. W głowie miałam pustkę i nie wiedziałam, jak się zachować i co powiedzieć.
– Eee, dzięki – wymamrotałam, patrząc zezem na roślinkę.
Kurde. Gdyby był jedynie głupim adoratorem, przegoniłabym go bez zastanowienia. Tylko, że Finn nie był jakimś tam głupim adoratorem. Był znajomym. Może bardziej kolegą. Ale sama nie miałam pojęcia, czy ja czuję do niego coś więcej. Może gdybyśmy poznali się lepiej... Narazie jednak nie byłam pewna swoich uczuć i czułam się strasznie nieswojo. Chciałam uciec albo zapaść się pod ziemię ze wstydu. Gdyby mojego łba nie pokrywała sierść, dwa czerwone rumieńce nie uszłyby uwagi samca. A może ten kwiatek był tylko przyjacielskim gestem? Może ja już snuję przemyślenia, a to jeszcze o niczym nie świadczy? Nie miałam jednak odwagi, aby go to zapytać. Chciałam z nim porozmawiać. Wyjaśnić, że ja sama nie wiem... Dlaczego to wszystko musi być takie trudne? W tej chwili zupełnie uleciała ze mnie cała moja odwaga, duma i arogancja. Byłam mieszaniną różnych myśli i uczuć. Tak różnych i sprzecznych.
– Ciemno już, chyba musimy wracać – mruknęłam pod nosem i odwróciłam się, szybko podążając ścieżką w stronę wyjścia z lasu.
– Poczekaj na mnie! – Usłyszałam, a po chwili Finn zrównał ze mną krok.
Westchnęłam ciężko.
---
<Finn?>
sobota, 18 lutego 2017
Od Dessin c.d Silver
Spojrzałam na niego jak na idiotę. Nie zamierzałam pójść nigdzie z kimś, kto wcześniej podpalił mi futro. Odpowiedziałam mu wrogim spojrzeniem. Silver westchnął ciężko.
– Cały czas będziesz się gniewać? Było, minęło – stwierdził. – Gdyby każdy nie chciał wybaczać innym...
– Nie obchodzi mnie to – warknęłam i wyprostowałam się.
– Co stoi na przeszkodzie, żebyśmy się pogodzili? – zapytał. – Tylko odpowiedz mi szczerze.
Zamyśliłam się przez chwilę. Tak, miałam wiele powodów, dla których nie chciałam się z nim godzić. Po pierwsze, był skończonym debilem bez chociaż odrobiny honoru. Po drugie, był niebezpieczny, agresywny i nieprzewidywalny. Nikt normalny nie podpala innych. Po trzecie, po prostu mnie irytował.
– Szczerze? – mruknęłam. – Dużo tego.
– Dużo? – parsknął śmiechem. – Nikt nie jest idealny. Ty też nie. Wydaje ci się, że jesteś święta. Widzisz wady tylko u innych, a nie raczysz spojrzeć na siebie.
– Nikt nie jest idealny, ale ty wystajesz poza wszystkimi – powiedziałam, ignorując dalszą część jego wypowiedzi.
Silver próbował opanować złość. Głośno oddychał, spoglądając na mnie morderczym wzrokiem. Jego ruch był tak szybki, że nawet nie zdążyłam zareagować, a już płynęłam razem z nurtem rzeki, nad którą staliśmy. Nie była ona bardzo głęboka; brakowało mi kilkunastu centymetrów do dosięgnięcia łapami dna. Z drugiej strony, woda to woda, a jest to żywioł najbardziej przeze mnie znienawidzony. Jako szczenię wpadłam do rzeki i nie mogłam się niej wydostać. Spanikowałam, w przerażeniu machając łapami we wszystkie strony i rozpryskując wodę wokół siebie. Przez ciało przeleciał mi zimny dreszcz – woda była lodowata. Moje myśli nagle ulotniły się z głowy, a pozostała jedynie jedna – wydostanie się na brzeg.
– Cały czas będziesz się gniewać? Było, minęło – stwierdził. – Gdyby każdy nie chciał wybaczać innym...
– Nie obchodzi mnie to – warknęłam i wyprostowałam się.
– Co stoi na przeszkodzie, żebyśmy się pogodzili? – zapytał. – Tylko odpowiedz mi szczerze.
Zamyśliłam się przez chwilę. Tak, miałam wiele powodów, dla których nie chciałam się z nim godzić. Po pierwsze, był skończonym debilem bez chociaż odrobiny honoru. Po drugie, był niebezpieczny, agresywny i nieprzewidywalny. Nikt normalny nie podpala innych. Po trzecie, po prostu mnie irytował.
– Szczerze? – mruknęłam. – Dużo tego.
– Dużo? – parsknął śmiechem. – Nikt nie jest idealny. Ty też nie. Wydaje ci się, że jesteś święta. Widzisz wady tylko u innych, a nie raczysz spojrzeć na siebie.
– Nikt nie jest idealny, ale ty wystajesz poza wszystkimi – powiedziałam, ignorując dalszą część jego wypowiedzi.
Silver próbował opanować złość. Głośno oddychał, spoglądając na mnie morderczym wzrokiem. Jego ruch był tak szybki, że nawet nie zdążyłam zareagować, a już płynęłam razem z nurtem rzeki, nad którą staliśmy. Nie była ona bardzo głęboka; brakowało mi kilkunastu centymetrów do dosięgnięcia łapami dna. Z drugiej strony, woda to woda, a jest to żywioł najbardziej przeze mnie znienawidzony. Jako szczenię wpadłam do rzeki i nie mogłam się niej wydostać. Spanikowałam, w przerażeniu machając łapami we wszystkie strony i rozpryskując wodę wokół siebie. Przez ciało przeleciał mi zimny dreszcz – woda była lodowata. Moje myśli nagle ulotniły się z głowy, a pozostała jedynie jedna – wydostanie się na brzeg.
---
>Silver? Mogłoby być dłuższe, ale mi się nie chciało xd<
wtorek, 14 lutego 2017
Od Dessin c.d Finn
Finn zgodził się na wspólne polowanie. Zaczęliśmy zagłębiać się w las, jednak cały czas trzymając się blisko głównej ścieżki. Nie chciałam jej zgubić, aby później bez problemu wyjść z powrotem na polanę. Wypatrywałam mniejszych zwierząt, ale las zdawał się całkowicie opustoszeć. W kilku miejscach dało się słyszeć śpiew ptaków, ale oprócz tego panowała tutaj grobowa cisza, przerywana trzaskaniem patyków pod naszymi łapami. Rozglądałam się za zwierzyną, bo dobrze wiedziałam, że wiele zwierząt ukryło się na czas zimy w swoich norkach. Mojej uwadze nie umknęło również piękno lasu zimą. Drzewa przyprószone białym śniegiem wyglądały niczym zaczarowane. Przez to wszystko na śmierć zapomniałam, że nie jestem sama. Finn przypomniał mi o swojej obecności mocnym szturchnięciem. Spojrzałam na niego pytająco. Samiec popatrzył na mnie znacząco, następnie przenosząc wzrok na swój pęcherz. Przewróciłam oczami, ale przystanęłam i postanowiłam poczekać na wilka, aż ten załatwi swoje potrzeby. Finn popatrzył na pobliski krzak, który jednak okazał się zajęty. Wilk, sikający przy nim patrzył na nas wybałuszonymi oczami, niemal błagalnie. Odwróciłam wzrok, udając, że wcale go nie widziałam. Kątem oka spoglądałam na Finn'a, który przyglądał się wilkowi z rozmarzonym wyrazem pyszczka. Nie wydawał się być ani trochę zawstydzony tym, że zauważył zupełnie obcego wilka, sikającego pod krzakiem. Podszedł do niego, a oczy samca zdawały zdawały się być jeszcze bardziej wybałuszone niż przedtem.
– Mogę się przyłączyć? – zapytał z nadzieją w głosie.
– Nie, proszę o prywatność – odparł tamten. Niczym błyskawica stanął na cztery łapy i jak najszybciej oddalił się z tego miejsca.
– Nie smuć się – szepnęłam zdumiona, kiedy zauważyłam smutny wyraz pyszczka Finn'a.
Ten zignorował moje słowa. Szybkim krokiem podszedł pod krzak. Odwróciłam się, lekko poddenerwowana. Nie słyszałam jednak znajomego mi już odgłosu, dlatego postanowiłam sprawdzić, co robi Finn. Ten przyglądał mi się ze zdziwieniem.
– Dlaczego się odwracasz? – zapytał.
– Może dlatego, że sikasz – odparłam ironicznym tonem.
– To zwykła rzecz – zaprotestował.
– Nie widzę przyjemności w oglądaniu sikającego ciebie, dziękuję.
– Mogę się przyłączyć? – zapytał z nadzieją w głosie.
– Nie, proszę o prywatność – odparł tamten. Niczym błyskawica stanął na cztery łapy i jak najszybciej oddalił się z tego miejsca.
– Nie smuć się – szepnęłam zdumiona, kiedy zauważyłam smutny wyraz pyszczka Finn'a.
Ten zignorował moje słowa. Szybkim krokiem podszedł pod krzak. Odwróciłam się, lekko poddenerwowana. Nie słyszałam jednak znajomego mi już odgłosu, dlatego postanowiłam sprawdzić, co robi Finn. Ten przyglądał mi się ze zdziwieniem.
– Dlaczego się odwracasz? – zapytał.
– Może dlatego, że sikasz – odparłam ironicznym tonem.
– To zwykła rzecz – zaprotestował.
– Nie widzę przyjemności w oglądaniu sikającego ciebie, dziękuję.
---
>Finn? XD<
Od Dessin c.d Silver
Mówią, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Szkoda, że to właśnie mi przyszło przekonać się o tym na własnej skórze. Może i przyjęłabym przegraną z pokorą, ale nie w przypadku, kiedy przeciwnik zastosował w walce coś, czego nie powinien. Moce są różne, a w pojedynku mogą przesądzić o wygranej. Dlatego też walki najczęściej odbywają się nie na moce, ale na siłę. A pojedynek z Silverem również miał polegać na wykazaniu się siłą. Nie wspominał nic o używaniu mocy, ja też o tym nie wspominałam. Basior zagrał nieczysto, toteż nie zgodziłam się na to, aby otrzymał nagrodę. Ojciec uczył mnie nie tylko walki, ale także honoru i sprawiedliwości, które według niego były jednymi z najważniejszych cech wojownika. Z Silverem nie zamierzałam się pogodzić, nie po tym. Głupi. Jeszcze uznał, że wygrał. To nie nazywa się wygraną. Przyłożyłam sobie śnieg na piekące miejsca, a z każdą chwilą miałam coraz większą ochotę, aby rozwalić mu ten pusty łeb. Postanowiłam jednak go ignorować, co wydawało się rozsądniejszą decyzją. Silver władał ogniem, ja – śniegiem i lodem, czyli czymś, co płomienie mogą zniszczyć. Narażanie się mu nie byłoby zbyt rozsądne. Była to chyba najtrudniejsza z moich decyzji, bo złość rozpalała mnie od środka i miałam ochotę odnaleźć basiora, a później zaatakować znienacka. Przynajmniej nie musiałam szukać go sama, bo to właśnie on mnie odnalazł. Nie miałam pojęcia, czy mnie szukał, czy natknął się na mnie zupełnie przypadkowo.
– Bardzo się gniewasz? – zapytał, podchodząc do mnie.
– Nie zbliżaj się – syknęłam, całkowicie zapominając o moim postanowieniu ignorowania basiora.
– Nie bądź taka, przepraszam – uśmiechnął się szelmowsko, po czym lekko uderzył mnie w bok.
Warknęłam cicho i odsunęłam się. Silver przewrócił oczami.
– Bardzo się gniewasz? – zapytał, podchodząc do mnie.
– Nie zbliżaj się – syknęłam, całkowicie zapominając o moim postanowieniu ignorowania basiora.
– Nie bądź taka, przepraszam – uśmiechnął się szelmowsko, po czym lekko uderzył mnie w bok.
Warknęłam cicho i odsunęłam się. Silver przewrócił oczami.
---
>Silver?<
poniedziałek, 13 lutego 2017
Od Dessin c.d Finn
Po krótkiej rozmowie, nieznajomy zaproponował mi wybranie się na lody. Lody. Tutaj, w lesie? Mimo że pomysł wydawał mi się dość dziwaczny, postanowiłam przystać na propozycję samca. Już na samym początku miałam wrażenie, że jest trochę inny niż reszta wilków, które kiedykolwiek znałam. Nawet trochę bardzo inny, co ku mojemu zdziwieniu mi nie przeszkadzało. Samiec wszedł w zarośla, a dalej szliśmy przedzierając się przez krzaki. Syknęłam z bólu, kiedy gałęzie wbiły mi się w łapę. Wilk na to nie zareagował, będąc zajętym sprawdzaniem, czy dobrze idziemy. Robił wrażenie, jakby bardzo dobrze znał tę drogę, a gdzieś w pobliżu na prawdę miała stać budka z zimnym przysmakiem. Po chwili wypiął się dumie, wskazując na pustą polanę. Rozejrzałam się, szukając wzrokiem czegoś, co chociaż trochę przypominałoby lody, ale niczego takiego tutaj nie było. Samiec natomiast zachowywał się, jakby widział budkę, jednocześnie mając świadomość, że polana jest całkiem pusta i nie ma na niej nic oprócz trawy.
– Chyba nici z naszych lodów – odezwałam się cicho, z zainteresowaniem śledząc każdy ruch samca.
– Może tak, a może nie – mruknął tajemniczo. – Gdzieś musi być inna lodziarnia, bo ta chyba została zamknięta.
– Proponowałabym jednak zjeść coś bardziej normalnego. Możemy zapolować, jeśli chcesz.
Wilk namyślał się przez chwilę. W tym czasie uświadomiłam sobie, że nie wiem, z kim mam do czynienia. Imię samca nadal pozostawało dla mnie zagadką.
– Jak masz na imię? – zapytałam, a samiec spojrzał na mnie ze zdenerwowaniem spwodowanym przerwaniem swoich rozmyślań.
– Finn – odezwał się krótko, a później znowu zdawał się usilnie rozmyślać nad moją propozycją. – Ale możesz mówić na mnie Serdeczny Sandwich – powiedział po dość długiej chwili. – I zgadzam się pójść z tobą na polowanie.
– Chyba nici z naszych lodów – odezwałam się cicho, z zainteresowaniem śledząc każdy ruch samca.
– Może tak, a może nie – mruknął tajemniczo. – Gdzieś musi być inna lodziarnia, bo ta chyba została zamknięta.
– Proponowałabym jednak zjeść coś bardziej normalnego. Możemy zapolować, jeśli chcesz.
Wilk namyślał się przez chwilę. W tym czasie uświadomiłam sobie, że nie wiem, z kim mam do czynienia. Imię samca nadal pozostawało dla mnie zagadką.
– Jak masz na imię? – zapytałam, a samiec spojrzał na mnie ze zdenerwowaniem spwodowanym przerwaniem swoich rozmyślań.
– Finn – odezwał się krótko, a później znowu zdawał się usilnie rozmyślać nad moją propozycją. – Ale możesz mówić na mnie Serdeczny Sandwich – powiedział po dość długiej chwili. – I zgadzam się pójść z tobą na polowanie.
---
<Finn?>
niedziela, 12 lutego 2017
Od Dessin c.d Finn
Świecące słońce i bezmchmurne niebo sprawiło, że postanowiłam wyjść z jaskini i przejść się. Śnieg iskrzył się w promieniach słońca. Patrzyłam na niego z zachwytem. Piękno natury to jedna z niewielu rzeczy, która potrafi zaskoczyć pięknem tak całkowicie zwykłych zjawisk. Za to uwielbiam przyrodę i przebywanie w miejscach, w których nie ma zabudowań. Natura zawsze nas zaskakuje i będzie nas zaskakiwać, a my musimy tylko otworzyć oczy i rozejrzeć się dookoła. Przyroda jest najlepszym projektantem, a jej dzieło jest warte podziwu. Można też stwierdzić, że i my jesteśmy jej dziełem, bo gdyby nie ona, nie byłoby naszych dalekich przodków, a także nas samych.
Szłam zacienionymi miejscami, bo słońce postanowiło nie oszczędzać nikogo. Śnieg chrzęścił pod moimi łapami. Powietrze było rześkie, a wiatr prawie minimalnie poruszał gołymi gałęziami drzew. Wysoko nad moją głową latały ptaki, które szukały miejsca, w którym mogły by schronić się przed chłodem. Moją uwagę zwróciły nie tylko one, ale też czarny wilk, który z zainteresowaniem przyglądał się śniegowi pod swoimi łapami. Nie miałam pojęcia, czy mnie widzi, ale postanowiłam podejść bliżej. Po chwili nie miałam już wątpliwości, że moja biała sierść doskonale spełnia rolę kamuflarzu, bo samiec zaczął gorączkowo rozglądać się dookoła, przestępując z łapy na łapę. Wyglądało to dość komicznie, dlatego przycupnęłam w miejscu, w którym stałam i postanowiłam obejrzeć ten cały teatrzyk. Wzrok wilka spoczął na pobliskim krzaku. Truchtem podbiegł do niego, rozejrzał się i szybkim ruchem zniknął za rośliną. Bardzo wyraźnie dało się słyszeć odgłos oddawania moczu. Skrzywiłam się i miałam zamiar się oddalić, ale samiec wyszedł zza krzaka i chyba mnie zauważył, bo pomachał w moją stronę. Chcąc nie chcąc postanowiłam jednak ruszyć w jego kierunku.
– Nie wchodź za ten krzak – poinformował mnie, kiedy tylko znalazłam się obok niego.
– Nie mam zamiaru – odparłam i uśmiechnęłam się mimowolnie.
Szłam zacienionymi miejscami, bo słońce postanowiło nie oszczędzać nikogo. Śnieg chrzęścił pod moimi łapami. Powietrze było rześkie, a wiatr prawie minimalnie poruszał gołymi gałęziami drzew. Wysoko nad moją głową latały ptaki, które szukały miejsca, w którym mogły by schronić się przed chłodem. Moją uwagę zwróciły nie tylko one, ale też czarny wilk, który z zainteresowaniem przyglądał się śniegowi pod swoimi łapami. Nie miałam pojęcia, czy mnie widzi, ale postanowiłam podejść bliżej. Po chwili nie miałam już wątpliwości, że moja biała sierść doskonale spełnia rolę kamuflarzu, bo samiec zaczął gorączkowo rozglądać się dookoła, przestępując z łapy na łapę. Wyglądało to dość komicznie, dlatego przycupnęłam w miejscu, w którym stałam i postanowiłam obejrzeć ten cały teatrzyk. Wzrok wilka spoczął na pobliskim krzaku. Truchtem podbiegł do niego, rozejrzał się i szybkim ruchem zniknął za rośliną. Bardzo wyraźnie dało się słyszeć odgłos oddawania moczu. Skrzywiłam się i miałam zamiar się oddalić, ale samiec wyszedł zza krzaka i chyba mnie zauważył, bo pomachał w moją stronę. Chcąc nie chcąc postanowiłam jednak ruszyć w jego kierunku.
– Nie wchodź za ten krzak – poinformował mnie, kiedy tylko znalazłam się obok niego.
– Nie mam zamiaru – odparłam i uśmiechnęłam się mimowolnie.
---
>Finn? XD<
poniedziałek, 6 lutego 2017
Od Dessin c.d Silver
Z Silverem rozstała się w prawie stuprocentowym przekonaniu, że nie przegra walki. Nie zaprzeczała, że basior jest dobrym przeciwnikiem, ale ona nie przegrywa. Jest do tego przyzwyczajona i nie zamierza tego przyzwyczajenia zmieniać. Przez całą drogę towarzyszył jej nikły uśmieszek. Nie pokazała jeszcze wszystkiego, na co ją stać. Walka o posiłek jest dla niej jedynie dziecięcą zabawą. Tak walczą szczenięta, kiedy dopiero się uczą. Ale nie ci, którzy są już w walce doświadczeni. O nie, oni znają dużo więcej sposobów, aby powalić przeciwnika. Dobrą taktyką wojownika jest niepokazywanie od razu swoich możliwości, ale zostawienie ich dla siebie dopiero do momentu, kiedy przyjdzie walczyć z równym sobie przeciwnikiem. Niech zobaczy, że nie warto być zbyt pewnym siebie.
Noc minęła Dessin szybciej, niż się tego spodziewała. Obudziła się przed wschodem słońca i ruszyła na umówione miejsce. Tam czekał już na nią Silver.
– Gotowa na porażkę? – zapytał z drwiącym uśmiechem.
– Nigdy – odparła i uniosła dumnie głowę pokazując mu, że ona nigdy nie przegrywa.
– W takim razie, zaraz się przekonamy – rzucił.
Dessin była wyluzowana. Nie chciała od razu atakować. Jednym z najlepszym sposobów jest przedwczesne zmęczenie przeciwnika. Takie tam, zwykłe stosowanie uników, uciekanie i słabe uderzenia. Niech wyczerpie siły, a wtedy będzie myślał, że już wygrał. Oczywiście najpierw będzie udawać słaniającą się na nogach, biedną waderę, która myliła się się co do swojej siły i umiejętności. Później nastąpią szybkie i silne ciosy, aby przeciwnik nie miał już sił na dalszą walkę. Wygra, tak jak zawsze.
Wpatrywali się w siebie przed dłuższy czas, okrążając się. Każdy z nich wiedział, że wykonywanie pierwszego ruchu jest niemądre. Czekali, aż któreś z nich postanowi zaatakować, ale to nie nadchodziło. Słońce pojawiło się już na niebie, a oni warczeli na siebie cicho, a żadne z nich nawet nie musnęło pazurem skóry przeciwnika.
Noc minęła Dessin szybciej, niż się tego spodziewała. Obudziła się przed wschodem słońca i ruszyła na umówione miejsce. Tam czekał już na nią Silver.
– Gotowa na porażkę? – zapytał z drwiącym uśmiechem.
– Nigdy – odparła i uniosła dumnie głowę pokazując mu, że ona nigdy nie przegrywa.
– W takim razie, zaraz się przekonamy – rzucił.
Dessin była wyluzowana. Nie chciała od razu atakować. Jednym z najlepszym sposobów jest przedwczesne zmęczenie przeciwnika. Takie tam, zwykłe stosowanie uników, uciekanie i słabe uderzenia. Niech wyczerpie siły, a wtedy będzie myślał, że już wygrał. Oczywiście najpierw będzie udawać słaniającą się na nogach, biedną waderę, która myliła się się co do swojej siły i umiejętności. Później nastąpią szybkie i silne ciosy, aby przeciwnik nie miał już sił na dalszą walkę. Wygra, tak jak zawsze.
Wpatrywali się w siebie przed dłuższy czas, okrążając się. Każdy z nich wiedział, że wykonywanie pierwszego ruchu jest niemądre. Czekali, aż któreś z nich postanowi zaatakować, ale to nie nadchodziło. Słońce pojawiło się już na niebie, a oni warczeli na siebie cicho, a żadne z nich nawet nie musnęło pazurem skóry przeciwnika.
---
> Silver? Opis walki pozostawiam tobie XD <
środa, 18 stycznia 2017
Od Dessin c.d Silver
– Nie – odparła. – Nie teraz, nie jutro i prawdopodobnie nigdy. A teraz, jeśli pozwolisz, już sobie pójdę.
– Czegoś nie rozumiem – odezwał się basior, a Dessin odwróciła się w jego stronę. – Jesteśmy razem w stronnictwie wilków. Walczymy razem, jemy razem i pomagamy sobie nawzajem. Masz jakiś powód, dla którego mogłabyś mi nie ufać?
Wadera przystanęła na chwilę. No właśnie, ma jakiś powód? Słowa nieznajomego uderzyły w nią jak fala zimnej wody, która całkowicie oczyściła jej umysł. Miał rację w każdym wypowiedzianym słowie. Biała mruknęła z niezadowolenia, że nawet w głębi duszy musiała przyznać basiorowi rację.
– Dessin.
– Silver. – Skłonił się lekko i uśmiechnął do niej szelmowsko. Biała skrzywiła się.
– Nie pytałam.
Nowy znajomy zdawał się być lekko zbity z tropu. Spojrzał na nią pytająco i zmarszczył brwi.
– Masz coś do mnie? – fuknął. – Zachowujesz się, jakbym wyrządził ci jakąś krzywdę.
Dessin postanowiła przemilczeć to pytanie. Znowu nie wiedziała, co odpowiedzieć. Czym basior jej zawinił? Ha, prawdopodobnie tym, że zjawił się nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiedniej porze. Mógłby w ogóle się tutaj nie pojawiać.
– Jeśli masz mi coś do powiedzenia, mów. Mam nadzieję, że wyjawisz mi chociaż powód twojego zachowania.
– Mógłbyś się choć na chwilę przymknąć? Myślę – warknęła.
– Och, no to nie przeszkadzam – uśmiechnął się ironicznie. – Potrzebujesz spokoju? Wiem, wiem, przy hałasie trudno myśleć.
Dessin próbowała zachować spokój. Odetchnęła głęboko, jednak wiedziała, że to się na nic nie zda. Zawsze denerwowała się szybko. Zgromiła basiora wzrokiem licząc, że na tym się skończy, jednak jej ciało samo rwało się do tego, żeby zadać Silverowi cios. Najlepiej bardzo mocny. Najlepiej w pysk. Najlepiej taki, po którym się nie pozbiera. No i uderzyła.
<Silver?>
– Czegoś nie rozumiem – odezwał się basior, a Dessin odwróciła się w jego stronę. – Jesteśmy razem w stronnictwie wilków. Walczymy razem, jemy razem i pomagamy sobie nawzajem. Masz jakiś powód, dla którego mogłabyś mi nie ufać?
Wadera przystanęła na chwilę. No właśnie, ma jakiś powód? Słowa nieznajomego uderzyły w nią jak fala zimnej wody, która całkowicie oczyściła jej umysł. Miał rację w każdym wypowiedzianym słowie. Biała mruknęła z niezadowolenia, że nawet w głębi duszy musiała przyznać basiorowi rację.
– Dessin.
– Silver. – Skłonił się lekko i uśmiechnął do niej szelmowsko. Biała skrzywiła się.
– Nie pytałam.
Nowy znajomy zdawał się być lekko zbity z tropu. Spojrzał na nią pytająco i zmarszczył brwi.
– Masz coś do mnie? – fuknął. – Zachowujesz się, jakbym wyrządził ci jakąś krzywdę.
Dessin postanowiła przemilczeć to pytanie. Znowu nie wiedziała, co odpowiedzieć. Czym basior jej zawinił? Ha, prawdopodobnie tym, że zjawił się nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiedniej porze. Mógłby w ogóle się tutaj nie pojawiać.
– Jeśli masz mi coś do powiedzenia, mów. Mam nadzieję, że wyjawisz mi chociaż powód twojego zachowania.
– Mógłbyś się choć na chwilę przymknąć? Myślę – warknęła.
– Och, no to nie przeszkadzam – uśmiechnął się ironicznie. – Potrzebujesz spokoju? Wiem, wiem, przy hałasie trudno myśleć.
Dessin próbowała zachować spokój. Odetchnęła głęboko, jednak wiedziała, że to się na nic nie zda. Zawsze denerwowała się szybko. Zgromiła basiora wzrokiem licząc, że na tym się skończy, jednak jej ciało samo rwało się do tego, żeby zadać Silverowi cios. Najlepiej bardzo mocny. Najlepiej w pysk. Najlepiej taki, po którym się nie pozbiera. No i uderzyła.
<Silver?>
wtorek, 10 stycznia 2017
Nowa postać!
,,Sarkazm to najniższa forma humoru, ale najwyższa forma inteligencji."
Imię: Niewiele stworzeń miało ten zaszczyt, żeby poznać jej imię. Wadera bowiem postanowiła zachować dla siebie. Sama nie wie, czy niechęć do ujawniania swojego imienia została pokierowana tym, że chce zachować tajemniczość albo ostrożnością, którą nabyła w okresie dzieciństwa. Jeśli już bardzo chcesz wiedzieć, naszą bohaterkę zwą Dessin. Imię to wywodzi się z języka francuskiego, oznacza ,,wzór" i odnosi się do ciekawej przypadłości wadery. Jeśli już poznałeś imię tej postaci, staraj się nie używać zdrobnień. A więc wszelkie ,,Dess", ,,Desi" i inne zdrobnienia możesz od razu skreślić. Wadera tego nienawidzi.
Płeć: Wadera
Orientacja: Heteroseksualna
Wiek: Dessin sama nie potrafi określić swojego wieku. Mawia się przecież, że szczęśliwi czasu nie liczą. Zwykle podaje przybliżony wiek, czyli trzy lata. O ile to mija się z prawdą? Nie wiadomo...
Głos: KLIK!
Rodzina: Wadera nigdy nie wspomina swojej rodziny. Nie dlatego, że o niej zapomniała. Nie dlatego, że się jej wstydzi. Dessin zabiła swoją rodzinę. Może nie do końca to jej łapy umoczyły się w krwi, ale to ona do tego dopuściła. Morderca, który został wpuszczony na tereny watahy przez młodą Dessin, która została wyznaczona do stróżowania, wybił wiele wilków. W tym również jej rodziców. Matka miała na imię Rea. Co noc, we śnie Dessin słyszy jej krzyk. Obudziła się na tyle wcześnie, żeby spostrzec, że coś jest nie tak. Dlaczego jest tak cicho? Nie zdążyła jednak cokolwiek zrobić, kiedy została zaatakowana przez napastnika. Rea pokładała w córce wszystkie swoje nadzieje. Uważała, że wyrośnie na kogoś wielkiego. Miała wielkie, błękitne oczy, w których często odbijała się radość. Nigdy nie płakała. Potrafiła w każdym dostrzec jego dobre strony, kiedy on już całkowicie siebie nienawidził. Była istnym aniołem wśród innych wilków. To jej śmierć Dessin przebolała najbardziej. Ojcem był dumny basior o imieniu Kefa. Ciemna sierść i umięśnione ciało sprawiało, że wyglądał na doskonałego dowódcę. Na takiego się właśnie zachowywał. Chciał dla siebie jak najlepiej, a los innych go nie obchodził. Dessin nigdy nie potrafiła zrozumieć, jak matka mogła go pokochać. Nierzadko zdarzało się, że Rea, która nie chciała mu się podporządkować, zostawała uderzona przez wściekłego basiora. Umarł we śnie. Dessin miała jeszcze małego braciszka o imieniu Chester. Często wyręczała matkę w opiece nad nim i dzięki temu między nią a basiorem utworzyła się bardzo silna więź. Chester zawsze brał starszą siostrę za przykład. Jego również spotkał ten sam los, rodziców Dessin.
Rasa: Wilk
Żywioł: Dzięki białej sierści i delikatnemu, zgrabnemu poruszaniu się Dessin można wywnioskować, że jej żywiołem jest śnieg.
Moce:
Charakter: Życie każdego z nas uczy czegoś innego. Ale na pewno większość istot przekonała się o tym, że nie warto wierzyć pozorom. Pozory są zjawiskiem naprawdę magicznym. Na czym więc polega ich magia? A no na tym, że potrafią w naszych oczach ukazać coś całkowicie odmiennym, niż jest w rzeczywistości. Kto nie spotkał się z tym, że małe, bezbronne zwierzątko potrafi boleśnie ugryźć? Skoro poznaliście już trochę magię pozorów, powiedzcie mi, jak ocenilibyśmy białą, niedużą waderę o ślicznym pyszczku? Zastanówcie się przez chwilę. Domyślam się, że uznalibyście ów wilczycę za istotę o równie pięknej i czystej duszy jak jej wygląd oraz bez skazy na sumieniu. Tutaj muszę was zaskoczyć, bo oceniliście Dessin zupełnie źle. Mimo ślicznego wyglądu wadera ta nie użyje, rozmawiając z tobą żadnego miłego słówka. Ha, jeśli w ogóle będzie raczyła z tobą porozmawiać. Ignoruje tych, którzy według niej poradzą sobie bez odpowiedzi na pytanie. Nie rozmawia z byle kim. Potrafi rzucić sarkazmem w przypadkową istotę i całkowicie kogoś zdołować. Co z tego, że masz depresję, kompleksy? Ona nie zawaha się przed ,,dobiciem" cię. Co za tym idzie, Dessin nie potrafi pocieszać. Wszystkich płaczących i potrzebujących omija szerokim łukiem. Czy jest egoistką? Trudno stwierdzić. Nie przywłaszcza wszystkiego dla siebie. Bierze tyle, ile jej potrzeba, ale sama nikomu nie da niczego. Chyba że będzie jej to zbędne. Dessin jest bardzo ostrożna. Nie uwierzy w nic, jeśli się jej tego nie udowodni. Stara się nie rozmawiać z obcymi i unikać tych, którzy wyglądają na podejrzanych. Nie uważa siebie za władcę i nie chce, żeby wszyscy jej się podporządkowali. Woli trzymać się bardziej na uboczu, a dyrygowanie wszystkimi pozostawić tym, którzy się do tego nadają. Łatwo ją zdenerwować. Dessin rzadko pamięta o czymś takim jak pamiętanie nad sobą, więc uważaj, żeby nie przyozdobiła twojej głowy guzem, bo dysponuje ogromną siłą. Prawie wcale nie płacze. A jeśli już zamierza to zrobić, to dopiero po upewnieniu się, że nikt jej nie widzi. Nie lubi, kiedy ktoś wie o jej słabościach. Woli dawać wrażenie nieugiętej i obojętnej na wszystko. W sumie to jest obojętna. Przechodzenie obok czyjegoś cierpienia bez odwrócenia głowy w jego stronę można nazwać obojętnością. Wadera jest zawsze szczera. Nie potrafi kłamać i bez problemu można odkryć, że łże. Mimo swojej wrednej natury Dessin zdarza się też kogoś polubić. Z reguły nie lubi przebywać w czyimś towarzystwie, a inni sami od niej uciekają. Jeśli jednak przekona się do kogoś i uzna, że można go polubić, będzie skłonna skoczyć za nim w ogień. Wadera potrafi silnie się przywiązać. Nie wyżala się nikomu. Swoje sekrety i problemy zostawia tylko i wyłącznie dla siebie. Źle by się czuła z tym że ktoś zna jej tajemnice i w każdej chwili może je wyjawić komuś nieodpowiedniemu. Dessin nie jest marzycielką. Zawsze patrzy na świat okiem realisty. Jest inteligentna, chociaż czasem zdarza jej się najpierw zrobić, a później pomyśleć. Ma bardzo dobrą pamięć. Jeśli już komuś zaufała (a potrzebuje do tego na prawdę wiele czasu) i została przez niego zraniona, prawdopodobnie nigdy mu tego nie zapomni. Utratę zaufania można porównać do stłuczenia drogiego, szklanego naczynia. Można posklejać kawałki, ale zawsze pozostaną ślady po upadku. Dessin nie potrzebuje pomocy. Jest samowystarczalna i najlepiej poradzi sobie bez niczyjej pomocy. Nie okazuje skruchy nawet przed najbliższymi. Jest na to zbyt dumna. Sama nie wymaga od innych przeprosin. Wystarczy tylko, że ten, kto ją zranił, najszybciej usunie się z jej życia. Zwykle nie mówi dużo, zwłaszcza o sobie. Potrafi się jednak rozgadać. Jest opiekuńcza i uwielbia towarzystwo szczeniąt. Przy nich stara się być miła i delikatna.
Aparycja: Jak już wspomniałam, imię wadery nie jest przypadkowe. Przypomnę, że oznacza ,,wzór". Oko Dessin otaczają bowiem dwa okręgi – jedno niebieskie, a drugie czerwone. Pojawiają się one na jej sierści po kawałku co jakiś czas. Nie wiadomo, skąd one się biorą. Sierść waderywadery jest biała i miękka w dotyku. Mimo niewielkiego wzrostu Dessin jest silna. Jej wielkość pozwala jej na wykonywanie szybkich zwrotów w trakcie biegu, a dobrze umięśnione łapy zapewniają szybkość. Boki wadery zdobią skrzydła, które są jednak zbyt małe, żeby ich posiadaczka mogła wznieść się na nich w górę. Pełnią więc funkcję ozdoby, a także odpychają napastników. Ofiara, która w każdej chwili może odlecieć, nie jest przecież dobrym celem.
Umiejętności:
Dessin potrafi coś szybko zaplanować.
Ojciec uczył ją walczyć, a więc potrafi się obronić.
Zna się na roślinności i potrafi odróżnić rośliny trujące od jadalnych.
Potrafi przebyć długi dystans bez zmęczenia.
Zauroczenie: Dessin z trudem przychodzi nawiązanie nowych znajomości, a tym bardziej zakochanie się w kimś. Wielu adoratorów uciekało już od niej z podkulonym ogonem. Żaden basior dotychczas nie zwrócił jej uwagi.
Partner: Silver
Potomstwo: Nie ma potomstwa, a posiadanie go jest jednym z jej najskrytszych marzeń.
Towarzysz: Posiadanie towarzysza jest dla niej zbędne. Nie ma i prawdopodobnie nie będzie miała.
Co lubi:
Czego nie lubi:
Ciekawostki:
Kierujący: samoyed [H]
Imię: Niewiele stworzeń miało ten zaszczyt, żeby poznać jej imię. Wadera bowiem postanowiła zachować dla siebie. Sama nie wie, czy niechęć do ujawniania swojego imienia została pokierowana tym, że chce zachować tajemniczość albo ostrożnością, którą nabyła w okresie dzieciństwa. Jeśli już bardzo chcesz wiedzieć, naszą bohaterkę zwą Dessin. Imię to wywodzi się z języka francuskiego, oznacza ,,wzór" i odnosi się do ciekawej przypadłości wadery. Jeśli już poznałeś imię tej postaci, staraj się nie używać zdrobnień. A więc wszelkie ,,Dess", ,,Desi" i inne zdrobnienia możesz od razu skreślić. Wadera tego nienawidzi.
Płeć: Wadera
Orientacja: Heteroseksualna
Wiek: Dessin sama nie potrafi określić swojego wieku. Mawia się przecież, że szczęśliwi czasu nie liczą. Zwykle podaje przybliżony wiek, czyli trzy lata. O ile to mija się z prawdą? Nie wiadomo...
Głos: KLIK!
Rodzina: Wadera nigdy nie wspomina swojej rodziny. Nie dlatego, że o niej zapomniała. Nie dlatego, że się jej wstydzi. Dessin zabiła swoją rodzinę. Może nie do końca to jej łapy umoczyły się w krwi, ale to ona do tego dopuściła. Morderca, który został wpuszczony na tereny watahy przez młodą Dessin, która została wyznaczona do stróżowania, wybił wiele wilków. W tym również jej rodziców. Matka miała na imię Rea. Co noc, we śnie Dessin słyszy jej krzyk. Obudziła się na tyle wcześnie, żeby spostrzec, że coś jest nie tak. Dlaczego jest tak cicho? Nie zdążyła jednak cokolwiek zrobić, kiedy została zaatakowana przez napastnika. Rea pokładała w córce wszystkie swoje nadzieje. Uważała, że wyrośnie na kogoś wielkiego. Miała wielkie, błękitne oczy, w których często odbijała się radość. Nigdy nie płakała. Potrafiła w każdym dostrzec jego dobre strony, kiedy on już całkowicie siebie nienawidził. Była istnym aniołem wśród innych wilków. To jej śmierć Dessin przebolała najbardziej. Ojcem był dumny basior o imieniu Kefa. Ciemna sierść i umięśnione ciało sprawiało, że wyglądał na doskonałego dowódcę. Na takiego się właśnie zachowywał. Chciał dla siebie jak najlepiej, a los innych go nie obchodził. Dessin nigdy nie potrafiła zrozumieć, jak matka mogła go pokochać. Nierzadko zdarzało się, że Rea, która nie chciała mu się podporządkować, zostawała uderzona przez wściekłego basiora. Umarł we śnie. Dessin miała jeszcze małego braciszka o imieniu Chester. Często wyręczała matkę w opiece nad nim i dzięki temu między nią a basiorem utworzyła się bardzo silna więź. Chester zawsze brał starszą siostrę za przykład. Jego również spotkał ten sam los, rodziców Dessin.
Rasa: Wilk
Żywioł: Dzięki białej sierści i delikatnemu, zgrabnemu poruszaniu się Dessin można wywnioskować, że jej żywiołem jest śnieg.
Moce:
- Zamiana wody w lód – moc, która nie powoduje dużego zużycia energii. Dessin potrafi zamienić wodę w każdej ilości w lód. Działania nie może odwrócić.
- Zamiana czegoś ostrego w płatki śniegu – moc, która może nam się wydawać trochę wyjęta z bajki. Wadera potrafi zamienić ostrze, które leci w jej kierunku w śnieg. Nie jest to jednak tak proste, jak się wydaje. Zamiana trwa kilka sekund.
Charakter: Życie każdego z nas uczy czegoś innego. Ale na pewno większość istot przekonała się o tym, że nie warto wierzyć pozorom. Pozory są zjawiskiem naprawdę magicznym. Na czym więc polega ich magia? A no na tym, że potrafią w naszych oczach ukazać coś całkowicie odmiennym, niż jest w rzeczywistości. Kto nie spotkał się z tym, że małe, bezbronne zwierzątko potrafi boleśnie ugryźć? Skoro poznaliście już trochę magię pozorów, powiedzcie mi, jak ocenilibyśmy białą, niedużą waderę o ślicznym pyszczku? Zastanówcie się przez chwilę. Domyślam się, że uznalibyście ów wilczycę za istotę o równie pięknej i czystej duszy jak jej wygląd oraz bez skazy na sumieniu. Tutaj muszę was zaskoczyć, bo oceniliście Dessin zupełnie źle. Mimo ślicznego wyglądu wadera ta nie użyje, rozmawiając z tobą żadnego miłego słówka. Ha, jeśli w ogóle będzie raczyła z tobą porozmawiać. Ignoruje tych, którzy według niej poradzą sobie bez odpowiedzi na pytanie. Nie rozmawia z byle kim. Potrafi rzucić sarkazmem w przypadkową istotę i całkowicie kogoś zdołować. Co z tego, że masz depresję, kompleksy? Ona nie zawaha się przed ,,dobiciem" cię. Co za tym idzie, Dessin nie potrafi pocieszać. Wszystkich płaczących i potrzebujących omija szerokim łukiem. Czy jest egoistką? Trudno stwierdzić. Nie przywłaszcza wszystkiego dla siebie. Bierze tyle, ile jej potrzeba, ale sama nikomu nie da niczego. Chyba że będzie jej to zbędne. Dessin jest bardzo ostrożna. Nie uwierzy w nic, jeśli się jej tego nie udowodni. Stara się nie rozmawiać z obcymi i unikać tych, którzy wyglądają na podejrzanych. Nie uważa siebie za władcę i nie chce, żeby wszyscy jej się podporządkowali. Woli trzymać się bardziej na uboczu, a dyrygowanie wszystkimi pozostawić tym, którzy się do tego nadają. Łatwo ją zdenerwować. Dessin rzadko pamięta o czymś takim jak pamiętanie nad sobą, więc uważaj, żeby nie przyozdobiła twojej głowy guzem, bo dysponuje ogromną siłą. Prawie wcale nie płacze. A jeśli już zamierza to zrobić, to dopiero po upewnieniu się, że nikt jej nie widzi. Nie lubi, kiedy ktoś wie o jej słabościach. Woli dawać wrażenie nieugiętej i obojętnej na wszystko. W sumie to jest obojętna. Przechodzenie obok czyjegoś cierpienia bez odwrócenia głowy w jego stronę można nazwać obojętnością. Wadera jest zawsze szczera. Nie potrafi kłamać i bez problemu można odkryć, że łże. Mimo swojej wrednej natury Dessin zdarza się też kogoś polubić. Z reguły nie lubi przebywać w czyimś towarzystwie, a inni sami od niej uciekają. Jeśli jednak przekona się do kogoś i uzna, że można go polubić, będzie skłonna skoczyć za nim w ogień. Wadera potrafi silnie się przywiązać. Nie wyżala się nikomu. Swoje sekrety i problemy zostawia tylko i wyłącznie dla siebie. Źle by się czuła z tym że ktoś zna jej tajemnice i w każdej chwili może je wyjawić komuś nieodpowiedniemu. Dessin nie jest marzycielką. Zawsze patrzy na świat okiem realisty. Jest inteligentna, chociaż czasem zdarza jej się najpierw zrobić, a później pomyśleć. Ma bardzo dobrą pamięć. Jeśli już komuś zaufała (a potrzebuje do tego na prawdę wiele czasu) i została przez niego zraniona, prawdopodobnie nigdy mu tego nie zapomni. Utratę zaufania można porównać do stłuczenia drogiego, szklanego naczynia. Można posklejać kawałki, ale zawsze pozostaną ślady po upadku. Dessin nie potrzebuje pomocy. Jest samowystarczalna i najlepiej poradzi sobie bez niczyjej pomocy. Nie okazuje skruchy nawet przed najbliższymi. Jest na to zbyt dumna. Sama nie wymaga od innych przeprosin. Wystarczy tylko, że ten, kto ją zranił, najszybciej usunie się z jej życia. Zwykle nie mówi dużo, zwłaszcza o sobie. Potrafi się jednak rozgadać. Jest opiekuńcza i uwielbia towarzystwo szczeniąt. Przy nich stara się być miła i delikatna.
Aparycja: Jak już wspomniałam, imię wadery nie jest przypadkowe. Przypomnę, że oznacza ,,wzór". Oko Dessin otaczają bowiem dwa okręgi – jedno niebieskie, a drugie czerwone. Pojawiają się one na jej sierści po kawałku co jakiś czas. Nie wiadomo, skąd one się biorą. Sierść waderywadery jest biała i miękka w dotyku. Mimo niewielkiego wzrostu Dessin jest silna. Jej wielkość pozwala jej na wykonywanie szybkich zwrotów w trakcie biegu, a dobrze umięśnione łapy zapewniają szybkość. Boki wadery zdobią skrzydła, które są jednak zbyt małe, żeby ich posiadaczka mogła wznieść się na nich w górę. Pełnią więc funkcję ozdoby, a także odpychają napastników. Ofiara, która w każdej chwili może odlecieć, nie jest przecież dobrym celem.
Umiejętności:
Dessin potrafi coś szybko zaplanować.
Ojciec uczył ją walczyć, a więc potrafi się obronić.
Zna się na roślinności i potrafi odróżnić rośliny trujące od jadalnych.
Potrafi przebyć długi dystans bez zmęczenia.
Zauroczenie: Dessin z trudem przychodzi nawiązanie nowych znajomości, a tym bardziej zakochanie się w kimś. Wielu adoratorów uciekało już od niej z podkulonym ogonem. Żaden basior dotychczas nie zwrócił jej uwagi.
Partner: Silver
Potomstwo: Nie ma potomstwa, a posiadanie go jest jednym z jej najskrytszych marzeń.
Towarzysz: Posiadanie towarzysza jest dla niej zbędne. Nie ma i prawdopodobnie nie będzie miała.
Co lubi:
- Młode,
- Przyrodę.
Czego nie lubi:
- Użalania się nad sobą,
- Wywyższania się,
- Silver'a
Ciekawostki:
- Boi się wody. Jako mały wilk wpadła do rzeki i nie mogła się z niej wydostać.
- Często choruje.
- Ma dobrze rozwinięte zmysły.
Kierujący: samoyed [H]
Subskrybuj:
Posty (Atom)
