poniedziałek, 13 lutego 2017

Od Dessin c.d Finn

Po krótkiej rozmowie, nieznajomy zaproponował mi wybranie się na lody. Lody. Tutaj, w lesie? Mimo że pomysł wydawał mi się dość dziwaczny, postanowiłam przystać na propozycję samca. Już na samym początku miałam wrażenie, że jest trochę inny niż reszta wilków, które kiedykolwiek znałam. Nawet trochę bardzo inny, co ku mojemu zdziwieniu mi nie przeszkadzało. Samiec wszedł w zarośla, a dalej szliśmy przedzierając się przez krzaki. Syknęłam z bólu, kiedy gałęzie wbiły mi się w łapę. Wilk na to nie zareagował, będąc zajętym sprawdzaniem, czy dobrze idziemy. Robił wrażenie, jakby bardzo dobrze znał tę drogę, a gdzieś w pobliżu na prawdę miała stać budka z zimnym przysmakiem. Po chwili wypiął się dumie, wskazując na pustą polanę. Rozejrzałam się, szukając wzrokiem czegoś, co chociaż trochę przypominałoby lody, ale niczego takiego tutaj nie było. Samiec natomiast zachowywał się, jakby widział budkę, jednocześnie mając świadomość, że polana jest całkiem pusta i nie ma na niej nic oprócz trawy.
– Chyba nici z naszych lodów – odezwałam się cicho, z zainteresowaniem śledząc każdy ruch samca.
– Może tak, a może nie – mruknął tajemniczo. – Gdzieś musi być inna lodziarnia, bo ta chyba została zamknięta.
– Proponowałabym jednak zjeść coś bardziej normalnego. Możemy zapolować, jeśli chcesz.
Wilk namyślał się przez chwilę. W tym czasie uświadomiłam sobie, że nie wiem, z kim mam do czynienia. Imię samca nadal pozostawało dla mnie zagadką.
– Jak masz na imię? – zapytałam, a samiec spojrzał na mnie ze zdenerwowaniem spwodowanym przerwaniem swoich rozmyślań.
– Finn – odezwał się krótko, a później znowu zdawał się usilnie rozmyślać nad moją propozycją. – Ale możesz mówić na mnie Serdeczny Sandwich – powiedział po dość długiej chwili. – I zgadzam się pójść z tobą na polowanie.

---

<Finn?>

Od Aidena c.d Tsugi

Obudziłem się był już ranek. Tsugi spał z głową na kanapie. Obok mnie leżał kot-rozłożony jak paragraf. Zacząłem go nosem miziać bo brzuchu, a on jak pułapka na niedźwiedzie zatrzasnął się na mojej twarzy, wbijając pazury w tył głowy. Nie wiem czemu, wydawało mi się to przyjemne, dlatego często to robiłem. Gdy ta bestia mnie puściła, spojrzałem na śpiącego chłopaka. Gdyby nie on raczej bym nie zasnął…
Cicho i po woli zacząłem wstawać, aby go nie zbudzić. Ruszyłem do kuchni. Zrobiłem nam śniadanie z resztek z lodówki, w postaci kanapek, po czym wziąłem dwie szklanki i sok. Nekuś wskoczył na blat i akurat gdy wlewałem napój, szturchnął mnie, jakby to zaplanował. Wylałem, na blat i siebie.
-Kocie! Ty mała cholero!- zbeształem go. Wtedy usłyszałem śmiech. Odwróciłem się, a za mną w drzwiach stał śmiejący się Tsugi.
-Hej-przywitał mnie wesoło.
-Hej…-odpowiedziałem. Oczywiście jak to u mnie bywa, mój ton nie zawierał w sobie ani grama życia. Posprzątałem to CO TEN POMIOT SZATANA WYLAŁ i razem z Tsugim zaczęliśmy jeść.
***
Po zjedzonym śniadaniu, po kolei ruszaliśmy do łazienki. Siedziałem z kotem, czekając na chłopaka, gdy usłyszałem jego wołanie z owego pomieszczenia.
-Aiden! Pomocy!- szybko pobiegłem na górę, myśląc, iż coś mu się stało. Zapukałem, a on kazał mi wejść. Stał rozżalony koło urwanej rury, wszystko było by w porządku, gdyby nie fakt, że nie miał koszulki. Najwyraźniej nie zdążył się przebrać do końca…Mu to chyba nie przeszkadzało. Stał koło umywalki i patrzył na mnie błagalnym wzrokiem. Czułem się nie zręcznie i tylko się modliłem, abym się nie zaczerwienił.
-Urwałem…-powiedział. Przyłożyłem rękę do twarzy w geście zażenowania…Jak można urwać rure?!
-Jak ty to? –starałem się na niego nie patrzeć.
-No, no bo moja noga jest dzika no i przypadkiem kopnąłem…- odpowiedział. Westchnąłem i podszedłem do rury. Wtrącać się do czyjegoś życia, a potem dewastować mu łazienkę...Chyba tylko on tak potrafi.
-Ona tylko wypadła, będzie żyć- kucnąłem przy umywalce i zacząłem ‘’naprawiać’ tą nieszczęsną rurę. Szkło gładko, po chwili było zrobione.

---

<Tsugi? Teraz ty jesteś Bogiem pamiętaj! ;z; >

Od Finn'a c.d Dessin

- To dobrze. - powiedziałem i usiadłem obok niej. - Ładna pogoda, co? - zapytałem.
Wilka odsunęła się trochę. Też się odsunąłem żeby nie wyjść na głupka. No to ja jestem ziom.
- Idziemy na lody? - zapytałem.
- K. - odpowiedziała dziewczyna.
Wstałem i ona też. Poszliśmy w stronę światła, tam gdzie były lody. Staliśmy przed lodziarnią, ale jej nie było. Była ładna, ale jakaś mało widoczna dla oku. Była też różowa.

---

<Dessin? ;D>

Od Tsugi'ego c.d Aiden

Stałem na przeciwko przerażonego chłopaka. Trząsł się i to koszmarnie. Patrzył na mnie martwym wzrokiem-
-Aiden? Wszystko dobrze?-spytałem z niepokojem. Chłopak nic nie mówił, tylko się trząsł. Powtórzyłem zatem pytanie-
-Dobrze się czujesz?-jego oczy skierowały się dokładnie na mnie-
-Wszystko dobrze... jest ok...-odpowiedział bardzo cicho. Oczywiście było inaczej, bo kto krzyczy w nocy? Usiadłem na podłodze na przeciwko Aiden'a. Spojrzał na mnie zdziwiony-
-Co robisz...?-spytał-
-Poczekam, aż zaśńiesz. Chyba, że wolisz zostać sam-uśmiechnołem się do chłopaka. Nie odpowiedział, położył się tylko. Uznałem to jako znak, że mam zostać.

***
Aiden już spał. Na schodach było można usłyszeć hałas pazurów. Nekuś zbiegł cicho do nas. Szybko skoczył na kanapę i położył się obok śpiącego chłopaka. Uroczo to wyglądało. Spojrzałem na zegar, który wisiał na ścianie, jest 3 w nocy. Byłem strasznie zmęczony. Cicho ziewnołem. Zamknąłem oczy i zasnąłem.

---

<Aiden? :d Może być? XDD>

Od Aidena c.d Tsugi

-Tsugi…-zacząłem cicho i nie pewnie. Po mimo, że mu nie ufałem nie mogłem go tak wyrzucić. Chłopak rzucił mi pytające spojrzenie.
-Jak chcesz…-zawahałem się. Zapraszać obcego kolesia na noc, bo pada grad? Trochę bez sensu. Chłopak próbował dodać mi otuchy delikatnie się uśmiechając. Przełamałem się-Jak chcesz, możesz przenocować, bo i tak ten grad pada…
-Dziękuję- powiedział z wdzięcznością. Nie wiem, która była godzina, ale było już ciemno.
-Chodź, będziesz spać na górze-rzuciłem i ruszyłem w stronę schodów, a on za mną. Zaprowadziłem go, a z szafy wyjąłem dla siebie koc i poduszkę. Wróciliśmy na dół, rozłożyłem sobie kanapę. Potem szybko wyjaśniłem mu rozkład domu. I wtedy sobie przypomniałem…Nekusiowi nie dałem tej karmy! Gdy kot już miał co jeść, zorientowałem się, iż może Tsugi jest głodny. Zapytałem, jednak on odmówił. Starałem się mieć z nim jak najmniejszą styczność.
***
Zrobiłem się już śpiący. Tsugi był w pokoju na górze, więc raczej też już się kładł. Zdążyłem się ‘’ogarnąć’’, on także. Za pidżamie miałem długie spodnie i za dużą koszulkę na krótkim rękawku. Położyłem się w salonie. Zacząłem wołać kota. Zasypiam tylko, gdy leży na mnie lub obok mnie. Nekuś nie przychodził. Wstałem i poszedłem do kuchni-nie było go tam. Wróciłem. Uznałem, że jeśli za kilka minut nie przyjdzie, to musiał być u Tsugiego. Położyłem się znów. Czekałem, lecz kot ostatecznie nie przyszedł. Z dobrą godzinę nie mogłem zasnąć. Bez kota, to wolałem nawet nie spać w ogóle, jednak zmęczenie dało górę.
***
Obudziłem się z krzykiem. Po mimo, że byłem przytomny koszmar ciągle trwał… Widziałem, jakby to wszystko było przede mną…Było rzeczywiste i namacalne… Zacząłem się trząść, zasłaniałem oczy, aby tego nie wiedział, ale on się mną bawił…Nic nie pomagało, koszmar dalej trwał, a ja coraz bardziej się bałem. Nagle usłyszałem, że ktoś mnie woła…Tsugi. I w tamtym momencie wszystko znikło. Byłem rozbity, nie mogłem zrozumieć co się dzieje. Chłopak stał i się na mnie patrzył. Wciąż byłem wystraszony, co można było zauważyć…

---

< Tsugi! Leniwa klucho tera twoja kolej ( ͡° ͜ʖ ͡°) >

Aiden ma towarzysza!


Imię: Nekuś
Wiek: Rok
Właściciel: Aiden


Od Katelyn c.d Alex

 Dziewczyna skrzywiła się i ponownie założyła kaptur, który wcześniej został zdjęty z jej głowy przez nieznanego jej wcześniej chłopaka. Westchnęła ciężko po czym pokręciła głową. Chłopak patrzył na nią przestraszony i milczał.
 Zza czarnej szaty Katelyn niespodziewanie wyłoniły się dwa kotki. To byli jej mali towarzysze, którzy uwielbiali zabawę w chowanego.
 Katelyn zaśmiała się. Chłopak spojrzał na dwa dziwaczne kotki i odetchnął.
- Jak widzisz, moi mali towarzysze wszędzie ze mną chodzą. - uśmiechnęła się Kat.
Kotki od razu po tych słowach wyskoczyły zza czarnej szaty i zaczęły przyglądać się chłopakowi.
- Kim jesteś? - zapytała z zaciekawieniem dziewczyna i zaczęła uważnie przyglądać się nieznajomemu.

---

<Alex? Brak weny. W sumie nie wiem, jak te kotki mogły z tamtąd wyskoczyć ;-;>