Długo nie byłem z Ryszardem bo on musiał iść czytać dalej. Poprosiłem go o numer ale nie widzę w tym związku przyszłości. Teraz zaprosiłem Czarka i poszliśmy na skejt park. On był takim gangsterem i ryzykantem a ja byłem bardziej emo czy coś. Jak ta młodzież mówi nie wiem. Przed tym skoczyłem pod krzaczek bi zacząłem zaniedbywać załatwianie się.
- Czarek, jak spędzasz czas wolny? - zapytałem
- Jeżdżę na desce - odpowiedział fajny i założył okulary.
- Naucz mnie - powiedziałem
Nie usłyszał.
- Naucz mnie - powtórzyłem
Nie usłyszał
- Czarek - spojrzał na mnie - Naucz mnie
- Sory, przez moją fajność nie słyszę. - wytłumaczył się.
- K
- K, naucze cię
- Dzięki
- Proszę
Poszliśmy się nauczyć. Czarek był świetnym nauczycielem a do tego był bardzo interesujący.
- Muszę skoczyć tam gdzie wilki chodzą piechotą - rzekłem
- Spoko, Serdeczny Sendłiczex - mówił gangstersko - Kurteczka, kupa - słyszałem jak przeklina po wilczemu po wpadł w odchody jakiegoś niewychowanego wilka co załatwił się na skejt parku.
---
Byłem pod krzakiem. Chyba zakochałem się w Czarku. Był taki fajny, chociaż samolubny. Pomyślałem o Silwerze. Zanim się obejrzałem zauważyłem postać w rogu krzaka. Uciekłem
- CZAREK! - chciałem krzyknąć ale byłem zbyt gangster - No elo
- Musimy już iść, bo zaczynają tu przychodzić słabe goście.
Poszliśmy do obozu.
Cdn
niedziela, 4 marca 2018
Od Finna
Moi nowi przyjaciele byli całkiem fajnie ale musiałem poznać ich z osobna bo jestem nieufny bardzo. Pierwszy miał być Ryszard. Po kilku godzinach postanowiłem zamieszkać z nimi.
- Ryszard! - podeszłem do niego. - Może chcesz ze mną spędzić ten dzień? Poznamy się lepiej.
- K.
Poszliśmy nad rzekę Gąsawke razem z Rysiem. On był bardzo uczniowski więc nie pasował do mnie ale postanowiłem go trochę rozruszać.
- Rysz, może pobiegamy trochę? - zapytałem.
Obaj byliśmy wilkami jak wszyscy w obozie oprucz Cienia.
- Nie jestem zbyt sportowy ale ok - powiedziała. - Ty też nie wyglądasz na wysportowanego iks de
Zaśmialiśmy się. Zaczęliśmy biegać i krzyczeć "Wolność!!!!!!!".
- Nie przedstawiłeś mi się - zauważył Ryszart. - Jak się nazywasz?
Ufałem im ale nie wiedziałem czy mogę powiedzieć. Byłem zastępcą krula i pewnie wiedzieli kim jestem, a podobno byli jego wrogami (silwa). Nie przyznałem się że jestem w jego krulestwie.
- Jestem Serdeczny Sendłicz - powiedziałem prawdę bo nie lubię kalmar ale jako zastępca jestem znany jako Finniusz Serdeczny a nie Serdeczny Sendłicz więc się nie domyślą.
- Ładnie, ja jestem Ryszard
- Wiem
--- u Fryderyka ---
Martwił się Fryderyk.
- Co teraz?! Co teraz?!
- Spokojnie, zaparze ci herbate - powiedział Silwer
Jaka z niego Magda Gessler albo Mima od herbaty.
- Jestem spokojny - mówił Fryderyk
--- Finn---
Spędziłem cały czas z Ryszardem ale on się uczył cały czas i miał ubranie szkolne jak takie szkolne dziewczynki a do tego czytał. Nie jest taki jak ja.
Cdn
- Ryszard! - podeszłem do niego. - Może chcesz ze mną spędzić ten dzień? Poznamy się lepiej.
- K.
Poszliśmy nad rzekę Gąsawke razem z Rysiem. On był bardzo uczniowski więc nie pasował do mnie ale postanowiłem go trochę rozruszać.
- Rysz, może pobiegamy trochę? - zapytałem.
Obaj byliśmy wilkami jak wszyscy w obozie oprucz Cienia.
- Nie jestem zbyt sportowy ale ok - powiedziała. - Ty też nie wyglądasz na wysportowanego iks de
Zaśmialiśmy się. Zaczęliśmy biegać i krzyczeć "Wolność!!!!!!!".
- Nie przedstawiłeś mi się - zauważył Ryszart. - Jak się nazywasz?
Ufałem im ale nie wiedziałem czy mogę powiedzieć. Byłem zastępcą krula i pewnie wiedzieli kim jestem, a podobno byli jego wrogami (silwa). Nie przyznałem się że jestem w jego krulestwie.
- Jestem Serdeczny Sendłicz - powiedziałem prawdę bo nie lubię kalmar ale jako zastępca jestem znany jako Finniusz Serdeczny a nie Serdeczny Sendłicz więc się nie domyślą.
- Ładnie, ja jestem Ryszard
- Wiem
--- u Fryderyka ---
Martwił się Fryderyk.
- Co teraz?! Co teraz?!
- Spokojnie, zaparze ci herbate - powiedział Silwer
Jaka z niego Magda Gessler albo Mima od herbaty.
- Jestem spokojny - mówił Fryderyk
--- Finn---
Spędziłem cały czas z Ryszardem ale on się uczył cały czas i miał ubranie szkolne jak takie szkolne dziewczynki a do tego czytał. Nie jest taki jak ja.
Cdn
znowu Finn
Popatrzyłem na jego twarz. C-cień?!?!?!?!?!?!!?!?!??!?!?!?!?11 Okej, jakich mamy bohaterów w tej serii: Finn oczywiście, Fryderyk, Silwer, Desin, Prut, Cień, Bergen. Byli jeszcze Katelyn i Alex jednak nie pojawią się już tutaj. Czekajcie na powrót magicznej wróżki-mamy Finn'a.
- CIEŃ?
- Finn, owszem to ja ale nie jestem już zły.....
- ZNAJDŹ MI PRZYJACIÓŁ TO ODRZUCE ZARZUTY NA CIEBIE - powiedziałem.
Zaprowadził mnie (chociaż był ranny) do obozu który był słabow idoczny dla oka.
- No hej - powiedziałem z tą słynną pozą.
--- u Fryderyka---
- Martwię się o Finn'a, Silwerze. - mówił
- Nic mu nie będzie, to porządny wilk
- Finn ma przynajmniej pusty pęcherz - zarzuciła Desin - Wszędzie krzaki.
- A jak spotka kogoś? Czy to bezpieczne tak oddalać się? - martwił się Fryderyk. - A do tego jest taki inny, może być w centrum uwagi tutejszych wilków
- Ostatnio kręcił się tu dziwny typek taki czarny, leży pod krzakami - odezwał się Krul.
Desin wtrąciła:
- Może Finn na niego się załatwi. - zaśmiała się.
- Des co ty z tymi żartami masz - śmiał się Silw. - Ten gościu niebezpieczny jest i ma obóz tajemniczych osób, mój sługa to widział i mi powiedział ale nie wrócił już do mnie do pałacu. No i nie żebym się martwił o Finna
- Jest w niebezpieczeństwie???!!!!!!!!!!! - Fryderyk był zaniepokojony.
Zaniepokojenie Fryderyka.
- Tak - Silwer i Desin powiedziweli to.
--- Finn ---
Byli tam fajni goście a do tego podobali mi sie. Nazywali się tak: Ryszard, Czarek, Jarmusz i Jolanta.
cdn
- CIEŃ?
- Finn, owszem to ja ale nie jestem już zły.....
- ZNAJDŹ MI PRZYJACIÓŁ TO ODRZUCE ZARZUTY NA CIEBIE - powiedziałem.
Zaprowadził mnie (chociaż był ranny) do obozu który był słabow idoczny dla oka.
- No hej - powiedziałem z tą słynną pozą.
--- u Fryderyka---
- Martwię się o Finn'a, Silwerze. - mówił
- Nic mu nie będzie, to porządny wilk
- Finn ma przynajmniej pusty pęcherz - zarzuciła Desin - Wszędzie krzaki.
- A jak spotka kogoś? Czy to bezpieczne tak oddalać się? - martwił się Fryderyk. - A do tego jest taki inny, może być w centrum uwagi tutejszych wilków
- Ostatnio kręcił się tu dziwny typek taki czarny, leży pod krzakami - odezwał się Krul.
Desin wtrąciła:
- Może Finn na niego się załatwi. - zaśmiała się.
- Des co ty z tymi żartami masz - śmiał się Silw. - Ten gościu niebezpieczny jest i ma obóz tajemniczych osób, mój sługa to widział i mi powiedział ale nie wrócił już do mnie do pałacu. No i nie żebym się martwił o Finna
- Jest w niebezpieczeństwie???!!!!!!!!!!! - Fryderyk był zaniepokojony.
Zaniepokojenie Fryderyka.
- Tak - Silwer i Desin powiedziweli to.
--- Finn ---
Byli tam fajni goście a do tego podobali mi sie. Nazywali się tak: Ryszard, Czarek, Jarmusz i Jolanta.
cdn
od finna
Bergen był moim bratem, pamiętam jednak że był mną zainteresowany. Postanowiłem zapytać go o to tak na luzie.
- Bergen - zapytałem. - Czy ty mnie kochasz?
nie byłem zestresowany, ale bardzo się denerwowałem.
- Kiedyś tak.
- Teraz jest kiedyś - moja poetycka odowiedź.
- ZAMKNIJ TWARZ! - nakrzyczał na mnie.
- Weź ty wyjdź pod krzaczek bo nie chodzisz tam od roku - zaczęliśm się kłócić.
- Bo ja jestem bardziej prestiżowy. - kłócił się.
Kłóciliśmy się.
- Wilki nie załatwiają się do toalety panie wąchaczu stokrotek! - odpowiedziałem jak prawdziwy gangster.
- Ja nie jem własnego żółtego śniegu!
- Nie wiesz nawet czym on jest naprawdę! - nie chciałęm wydać tajemnicy.
Miałem go sczerze dość więc uciekłem pod duży zielony krzak. Była zima a on jako jedyny nie był ośnieżony co zdażało się rzadko. Bergen nie poszed za mnom.
---
Pod krzakiem zauważyłem czarne ciało pokryte moimi odchodami. JAK MOGŁEM GO NIE ZAUWAŻYĆ? wystawało zza krzaka a ja pochłonięty załatwianiem się nie spojrzałem na nie. Zeby nie było liściem zrzuciłem z niego wszystko co zrobiłem i innym lisciem odtarlem jego zmęczoną twarz.
- Proszę pana...? - zapytałem.
- Żółty śnieg... czy to już ta pora roku? - zapytał ochrypłym głosem
cdn
- Bergen - zapytałem. - Czy ty mnie kochasz?
nie byłem zestresowany, ale bardzo się denerwowałem.
- Kiedyś tak.
- Teraz jest kiedyś - moja poetycka odowiedź.
- ZAMKNIJ TWARZ! - nakrzyczał na mnie.
- Weź ty wyjdź pod krzaczek bo nie chodzisz tam od roku - zaczęliśm się kłócić.
- Bo ja jestem bardziej prestiżowy. - kłócił się.
Kłóciliśmy się.
- Wilki nie załatwiają się do toalety panie wąchaczu stokrotek! - odpowiedziałem jak prawdziwy gangster.
- Ja nie jem własnego żółtego śniegu!
- Nie wiesz nawet czym on jest naprawdę! - nie chciałęm wydać tajemnicy.
Miałem go sczerze dość więc uciekłem pod duży zielony krzak. Była zima a on jako jedyny nie był ośnieżony co zdażało się rzadko. Bergen nie poszed za mnom.
---
Pod krzakiem zauważyłem czarne ciało pokryte moimi odchodami. JAK MOGŁEM GO NIE ZAUWAŻYĆ? wystawało zza krzaka a ja pochłonięty załatwianiem się nie spojrzałem na nie. Zeby nie było liściem zrzuciłem z niego wszystko co zrobiłem i innym lisciem odtarlem jego zmęczoną twarz.
- Proszę pana...? - zapytałem.
- Żółty śnieg... czy to już ta pora roku? - zapytał ochrypłym głosem
cdn
sobota, 3 marca 2018
Od Finna znowu
Wyszedłem z Des z mojego pokoju, a według niej łazienki. Podszedłem do Silwera.
- No hej. - znów zrobiłem tą super pozę. - Jak tam życie?
Silwer popaczył na siebie.
- Fon, czy ty się dobrze czujesz? Jestem zajęty, niedostępny dla ciebie. - odpowiedział.
Założyłem czarną bluzkę i wyszedłem z jaskini. Jeszcze przed tym rzuciłem kilka frytek w moim domu.
- UDŁAWCIE SIĘ TYM! - krzyknąłem i wyszedłem.
Byłem bardzo zły, ale dumny z siebie. Zaczął padać deszcz. Było całkiem ładnie i słonecznie. Zauważyłem idącą niewiastę. Miała wianek z kwiatów na głowie. Wyglądała jak hipis.
- Ej, młoda. - zapowietrzyłem się deszczem.
Ona była człowiekiem, a to klan wilków, heloooł.
- Co ty tu robisz? - zapytałem gangstersko.
Popaczyła na mnie. Jej wianek spadnoł. Podniosłem go i popatrzyłem na jej twarz. Była uśmiechnięta, smutna i nieśmiała, ale śmiała.
- F-Finn... Jestem twoją siostrą... - powiedziała.
Popatrzyłem na nią zdziwiony i uciekłem do pobliskiej kuchni (ale najpierw pod krzaczek).
Złapałem nusz kuchenny i przyłożyłem go do twojego ogona.
- SKOŃCZĘ TO! - krzyknąłem. - Wiadomo że wilki umierają przez odcięcie ogona - zarzuciłem naukową ciekawostką.
Dziewczyna wbiegła tam i zobaczyła mnie.
- JUŻ NIE JESTEŚ TYM SAMYM FINN'EM!
Zdjęła kaptur który miała na sobie. To był..........
Bergen!!!!!!!!!!!!!!1!1!!1!1!1!!1!1!!!!!
Byłem w szoku. On zaczął się śmiać, ale nie wierzyłem jak mógł zrobić mi taki słaby żart.
- Nie no, dobry żart - zacząłem płakać. - Jestem tym samym Finn'em, dalej lubię krzaki :(
---
Postanowiłem że nie wrócę do jaskini, to koniec. Fryderyk nie był mnie wart, ale nie ukrywam tego że Silwer całkiem nieźle się trzyma. W tej chwili na pierwszym miejscu u mnie (ale w przyjaźni) był Bergen Aczpolet, sławny pisarz. Prut też był moim przyjacielem. Z Desin było wszystko skomplikowane. Kochałem ją, ale ona miała silwa. Szczerze mówiąc krul silwer był u mnie pierwszy na liście moich miłości, desin druga była. Niegdyś Bergen mnie kochał, ale to miłość zakazana.
- NIE WRACAM DO DOMU. - powiedziałem.
- Musisz, Finn. - powiedział Berg.
- Nie - powiedziałem
- Tak
- Nie
- Tak
- Nie
- tak
- ok tak
- tak
- nie
- nie
- nie
- nie
- ok, nie
- FINN, KUAMCO!
- weź wyjdź........ Żart
Śmialiśmy się
Cdn
- No hej. - znów zrobiłem tą super pozę. - Jak tam życie?
Silwer popaczył na siebie.
- Fon, czy ty się dobrze czujesz? Jestem zajęty, niedostępny dla ciebie. - odpowiedział.
Założyłem czarną bluzkę i wyszedłem z jaskini. Jeszcze przed tym rzuciłem kilka frytek w moim domu.
- UDŁAWCIE SIĘ TYM! - krzyknąłem i wyszedłem.
Byłem bardzo zły, ale dumny z siebie. Zaczął padać deszcz. Było całkiem ładnie i słonecznie. Zauważyłem idącą niewiastę. Miała wianek z kwiatów na głowie. Wyglądała jak hipis.
- Ej, młoda. - zapowietrzyłem się deszczem.
Ona była człowiekiem, a to klan wilków, heloooł.
- Co ty tu robisz? - zapytałem gangstersko.
Popaczyła na mnie. Jej wianek spadnoł. Podniosłem go i popatrzyłem na jej twarz. Była uśmiechnięta, smutna i nieśmiała, ale śmiała.
- F-Finn... Jestem twoją siostrą... - powiedziała.
Popatrzyłem na nią zdziwiony i uciekłem do pobliskiej kuchni (ale najpierw pod krzaczek).
Złapałem nusz kuchenny i przyłożyłem go do twojego ogona.
- SKOŃCZĘ TO! - krzyknąłem. - Wiadomo że wilki umierają przez odcięcie ogona - zarzuciłem naukową ciekawostką.
Dziewczyna wbiegła tam i zobaczyła mnie.
- JUŻ NIE JESTEŚ TYM SAMYM FINN'EM!
Zdjęła kaptur który miała na sobie. To był..........
Bergen!!!!!!!!!!!!!!1!1!!1!1!1!!1!1!!!!!
Byłem w szoku. On zaczął się śmiać, ale nie wierzyłem jak mógł zrobić mi taki słaby żart.
- Nie no, dobry żart - zacząłem płakać. - Jestem tym samym Finn'em, dalej lubię krzaki :(
---
Postanowiłem że nie wrócę do jaskini, to koniec. Fryderyk nie był mnie wart, ale nie ukrywam tego że Silwer całkiem nieźle się trzyma. W tej chwili na pierwszym miejscu u mnie (ale w przyjaźni) był Bergen Aczpolet, sławny pisarz. Prut też był moim przyjacielem. Z Desin było wszystko skomplikowane. Kochałem ją, ale ona miała silwa. Szczerze mówiąc krul silwer był u mnie pierwszy na liście moich miłości, desin druga była. Niegdyś Bergen mnie kochał, ale to miłość zakazana.
- NIE WRACAM DO DOMU. - powiedziałem.
- Musisz, Finn. - powiedział Berg.
- Nie - powiedziałem
- Tak
- Nie
- Tak
- Nie
- tak
- ok tak
- tak
- nie
- nie
- nie
- nie
- ok, nie
- FINN, KUAMCO!
- weź wyjdź........ Żart
Śmialiśmy się
Cdn
Od Finna
Super, no normalnie superowo. Prut uciekł, Fryderyk mnie nie kocha, a Silwer zaraz tu przyjdzie. Było mi smutno, ale byłem szczęśliwy.
- Puk puk puk puk - TO SILWER!
- NIE WPUSZCZAJ GO, FRYDERYKU, NIE RÓB TEGO! - zawołałem.
Po chwili przypomniałem sobie, że Dessin też przyjdzie, bo jest jego żoną. A niech to... Już nigdy nikt z nich nie będzie mój, a ja tylko chcę kogoś mieć!
- Finn, co ty odkurteczkujesz? - zapytał. - Weź wyjdź stąd, młody ciapciaku. Masz 1 lat, czy tam 2 lata, ale dalej masz ten okres buntu.
- JESTEM JUŻ DOROSŁY, NIE POUCZAJ MNIE, MAMO - zawołałem. - JESTEM GANGSTEREM, A JAK BĘDĘ CHCIAŁ TO BĘDĘ MIAŁ NAWET PLEZERE.
- Finn, to nie lata 70.
- ZAMKNIJ TWARZ! - to były me ostatnie słowa.
Silw wszedł do domu. Desin była z nim.
- No cześć. - powiedziałem.
- Przepraszam za niego, ma okres buntu i zachowuje się jak karp na święta. - powiedział lekko ale bardzo zawstydzony Fryderyk.
Silwer uśmiechnął się.
- Desin, pozwolisz ze mną do pokoju? - zapytałem wskazując na pierwszy otwór od mojej jaskini. Byliśmy w kuchni (Fryderyk lubi tam być).
- Czyli do łazienki? Spoko - powiedziała Desin.
Poszliśmy. Popatrzyłem na siebie.
- Desin, jesteś doświadczona, jak mam zdobyć Fryderyka? - zapytałem z uśmiechem i smutkiem.
Wilka pomyślała.
- Myślę, że nie pasujecie do siebie. - odpowiedziała. - Ty jesteś kozak, on jest nie-kozak. Fajny rym, co?
Kiwnąłem głową i zaśmiałem się. Odpowiedziałem Desin rzart.
- Hahhahahhahahhahahahhahahah. - śmiała się. - Zawsze miałeś poczucie humoru.
CDN
- Puk puk puk puk - TO SILWER!
- NIE WPUSZCZAJ GO, FRYDERYKU, NIE RÓB TEGO! - zawołałem.
Po chwili przypomniałem sobie, że Dessin też przyjdzie, bo jest jego żoną. A niech to... Już nigdy nikt z nich nie będzie mój, a ja tylko chcę kogoś mieć!
- Finn, co ty odkurteczkujesz? - zapytał. - Weź wyjdź stąd, młody ciapciaku. Masz 1 lat, czy tam 2 lata, ale dalej masz ten okres buntu.
- JESTEM JUŻ DOROSŁY, NIE POUCZAJ MNIE, MAMO - zawołałem. - JESTEM GANGSTEREM, A JAK BĘDĘ CHCIAŁ TO BĘDĘ MIAŁ NAWET PLEZERE.
- Finn, to nie lata 70.
- ZAMKNIJ TWARZ! - to były me ostatnie słowa.
Silw wszedł do domu. Desin była z nim.
- No cześć. - powiedziałem.
- Przepraszam za niego, ma okres buntu i zachowuje się jak karp na święta. - powiedział lekko ale bardzo zawstydzony Fryderyk.
Silwer uśmiechnął się.
- Desin, pozwolisz ze mną do pokoju? - zapytałem wskazując na pierwszy otwór od mojej jaskini. Byliśmy w kuchni (Fryderyk lubi tam być).
- Czyli do łazienki? Spoko - powiedziała Desin.
Poszliśmy. Popatrzyłem na siebie.
- Desin, jesteś doświadczona, jak mam zdobyć Fryderyka? - zapytałem z uśmiechem i smutkiem.
Wilka pomyślała.
- Myślę, że nie pasujecie do siebie. - odpowiedziała. - Ty jesteś kozak, on jest nie-kozak. Fajny rym, co?
Kiwnąłem głową i zaśmiałem się. Odpowiedziałem Desin rzart.
- Hahhahahhahahhahahahhahahah. - śmiała się. - Zawsze miałeś poczucie humoru.
CDN
Od Finna *kocham go*
Dzień zaczął się zwyczajnie, tak jak zwykle. To będzie nudny dzień... Szykowało się coś wielkiego.
Podeszłem do Fryderyka, mojej największej miłości.
- Cześć, mój drogi - powitałem go jakże szarmancko i elegancko. Zapewne wyglądałem jak biznesmen czy inny taki gościu, na widok którego każdy wilk stresuje się. Tak jak ja, gdy przyjdzie do mnie żaba.
- Finn? - zapytał Fryderyk z dziwną miną. - Co ty robisz?
Mogło to wyglądać dziwnie, ale przybrałem interesującą pozę. No wiecie, tak, żeby się mną zainteresował.
- Ja? Ach... - westchnąłem. - Tylko się przechadzam...
- Jesteśmy w twojej jaskini. - odpowiedział. - I zaraz przyjdzie tu Krul Silwer, a ty jesteś nieświeży jak dwutygodniowa bułka. - spojrzał na mnie zniesmaczony.
Zrobiłem smutną twarz i popaczyłem na siebie. Poszłem do pokoju.
- On już mnie nie chce... - powiedziałem do siebie.
Po chwili znowu koło mnie znalazł się Prut, tym razem w postaci wróżki.
- Prut... Co ty odkurteczkujesz?
Zaśmiał się mój drogi przyjaciel i zaczął śpiewać:
- Jestem sobie fajny prut, wprowadzę cię w świat taki fajny, elo - po tych słowach zniknął.
- PRUUUUUUUUUUT!
Podeszłem do Fryderyka, mojej największej miłości.
- Cześć, mój drogi - powitałem go jakże szarmancko i elegancko. Zapewne wyglądałem jak biznesmen czy inny taki gościu, na widok którego każdy wilk stresuje się. Tak jak ja, gdy przyjdzie do mnie żaba.
- Finn? - zapytał Fryderyk z dziwną miną. - Co ty robisz?
Mogło to wyglądać dziwnie, ale przybrałem interesującą pozę. No wiecie, tak, żeby się mną zainteresował.
- Ja? Ach... - westchnąłem. - Tylko się przechadzam...
- Jesteśmy w twojej jaskini. - odpowiedział. - I zaraz przyjdzie tu Krul Silwer, a ty jesteś nieświeży jak dwutygodniowa bułka. - spojrzał na mnie zniesmaczony.
Zrobiłem smutną twarz i popaczyłem na siebie. Poszłem do pokoju.
- On już mnie nie chce... - powiedziałem do siebie.
Po chwili znowu koło mnie znalazł się Prut, tym razem w postaci wróżki.
- Prut... Co ty odkurteczkujesz?
Zaśmiał się mój drogi przyjaciel i zaczął śpiewać:
- Jestem sobie fajny prut, wprowadzę cię w świat taki fajny, elo - po tych słowach zniknął.
- PRUUUUUUUUUUT!
CDN
Subskrybuj:
Posty (Atom)