piątek, 13 stycznia 2017

Od Sombry.

Dzień był piękny. Słonce świeciło, ptaszki ćwierkały.. Pogoda była wprost nieziemska. Wstałam po długich godzinach od komputera. Uwielbiałam siedzieć sama. Przy komputerze i hackować. To było i jest moje powołanie. Rozprostowałam obolałe kości. Światło raziło mnie w oczy. Od wielu dni w sumie nie wychodziłam do ludzi. Ile to dokładnie było? Jakiś tydzień. Wyszłam  na zewnątrz.
- Wow. Ale ten świat ma zajebistą grafikę! - zażartowałam.
- Komputerowiec. - stwierdziła dziewczyna siedząca na ławce.
- Hackerka. - odparłam znużona.
- Na jedno wychodzi. - odpowiedziała.
- Wcale że nie. - rzekłam, po czym dotknęłam czubkiem paznokcia tabletu, który trzymała w dłoni.
- EJ! - zawołała.
- Taka właśnie jest różnica pomiędzy hackerem, a informatykiem. - powiedziałam.
- Kim jesteś? - zapytała dziewczyna.
- Sombra. Nie musisz mi się przedstawiać. Wiem kim jesteś. - odparłam.
< Ktoś? >

Opowiadania!

Kochani,
Skończyło się. 
Czas pisać opowiadania, co? Kilka osób dołączyło. Poza tym w regulaminie jest nowa zasada. Widział ktoś? 
Jak nie, to zobacz sobie.
A więc do pracy. Dwie osoby: Evelyn, Avaresh napisali już opowiadania. Jednak następnym nie pogardzę. Odpisałam Ev, teraz jej kolej. Co do Avaresh'a to niestety nie posiadam wilka. 
A co do reszty: Czas coś napisać!
Opowiadania wyślijcie do mnie na Howrse. 
~Katelyn

czwartek, 12 stycznia 2017

Od Katelyn c.d Evelyn

Katelyn siedziała bezsensownie przy stole. Nie, to miało sens. Mogła przemyśleć wiele rzeczy. Westchnęła i podeszła do lustra. Popatrzyła na siebie. Uśmiechnęła się lekko, jednak uśmiech szybko zszedł jej z twarzy. Odgarnęła włosy i wyszła z domu.
 Pomknęła niezauważona do pobliskiego lasu. Lubiła tam chodzić, jednak obowiązki nie pozwalały na to. Czasami jednak wymykała się do tego magicznego miejsca. Niestety, potem miała jeszcze więcej pracy.
 Uśmiechnęła się sama do siebie i rozejrzała się. Pobiegła bezszelestnie w głąb lasu. Tam usiadła na pobliskim pniu. Westchnęła. ,,Jestem tu sama..." - pomyślała. Niestety to nie było prawdą, zza drzewa za nią wyszedł czarny koń. Dziewczyna wstała i odwróciła się. Popatrzyła na niego przerażona i wyciągnęła obie ręce. Powoli. Zaczęła się powolutku cofać. Koń natomiast szedł do przodu. Z każdym krokiem Kat w tył, on szedł do przodu. Dziewczyna westchnęła i opuściła ręce.
- Koniu, czemu za mną idziesz? - zapytała.
 Taaak, bo koń na pewno jej odpowie. Czekaj. To magiczna kraina, tu wszystko może się zdarzyć. Katelyn podeszła do niego bardzo powoli. Wyciągnęła jedną rękę.
- No chodź... Gdzie Twoja pani? - zapytała.
Istotą podeszła do niej. Dziewczyna była przekonana, iż koń da jej się pogłaskać. Zdziwiła się, zwierzę poszło przed siebie.
- Czekaj! - zawołała i pobiegła za nim.
***
Czarny doprowadził ją do małego domku. Był w złym stanie. Może w środku jest lepiej? Na zewnątrz nie wyglądał zbyt dobrze. Popatrzyła na zwierzę i zapukała do drzwi. Po chwili otworzyła dziewczyna. Nie wyglądała zbyt sympatycznie.
- Jam jest Katelyn Moon - zastępca przywódcy tego oto stronnictwa. - ukłoniła się. - A tak na poważnie, ten koń do mnie przyszedł i zaprowadził mnie tu.
Dziewczyna popatrzyła na czarnego uciekiniera.
- Dark Knight! - podeszła do niego i pogłaskała go. - Gdzie ty byłeś?
Katelyn przypatrywała się tej scence.
- A ty skąd jesteś? - zapytała czarnowłosa stojąca obok zwierzęcia.
- Ja? Stąd. - odpowiedziała.

---

<Evelyn? Wena chyba jakoś powróciła. Jestem zadowolona z początku, z końca nie zbyt. Ale jakoś wyszło. Mam nadzieję, że w miarę szybko odpiszesz. Jak masz jakieś pytania, to oczywiście możesz je napisać do mnie na hw, a ja ci wyjaśnię.>

środa, 11 stycznia 2017

Avafo ma towarzysza!


Imię: Iskra
wiek: 4 lata
Żywioł: Szybkość, woda
Moce: Umie gnać jak wiatr (lub szybciej), mało co ją prześcignie. Jest koniem. Kiedy połączymy swoje moce to tylko uciekać. Albo się bronić...
Właściciel: Avafo

♥Szukamy przywódcy wilków! ♥

♥Witajcie kochani♥
Z tej strony Katelyn, która kocha pisać posty informacyjne :3 A więc szukamy przywódcy wilków, tak jak nazwa głosi. 
Co trzeba zrobić?
  • Oczywiście mieć wilka,
  • Być aktywnym,
  • Zgłosić się do mnie na Howrse (kulka 2005),
  • Trzeba być zalogowanym na chacie,
  • Z aktywnością na chacie nie wspominam.
I to tyle ♥
Będzie ankieta. Ten, kto zdobędzie najwięcej głosów zostanie przywódcą ^^ tym samym modem na chacie. 
Chciałam jeszcze powitać nowych, którzy dołączyli, czyli Evelyn, Avafo, Dessin i Yvris!
Witamy i życzymy weny~!
Mam nadzieję, że będzie Wam się tu dobrze pisało, oraz będziecie aktywni. 
Słyszałam też, że kilka nowych osób chce dołączyć ♥ ale ciiii...

No i regulamin uległ zmianie. Proszę o zapoznanie się z nim!


Bardzo kolorowo, wiem. Ale tak jest fajnie ♥ 
A więc żegnam i pozdrawiam♥♥♥

wtorek, 10 stycznia 2017

Nowa postać!

Wiele minęło, wiele trwa - i chociaż już nie jesteśmy mocą tą, co niegdyś ziemią i niebem trzęsła, czym jesteśmy, jesteśmy: związkem mężnych serc, osłabłych pod ciężkim czasu i losu brzemieniem, silnych pragnieniem, by się z losem zmagać, szukać, znajdować, wędrować do końca.
Autor: black apollonia
Imię: Yvris
Pseudonim: Brak, choć w dzieciństwie matka nazywała go Ivy
Płeć: Mężczyzna
Nazwisko: Guthrie
Orientacja: Biseksualny, demiromantyczny
Rodzina:
• Edwin Guthrie - ojciec, szanowany profesor historii ogólnej; lat 61
• Sydna Guthrie - matka, gospodyni domowa; lat 58
• Mirth Coves - młodsza siostra, szczęśliwa mężatka i matka dwójki dzieci; lat 32
• Abram Coves - szwagier, prawnik i współwłaściciel dobrej kancelarii; lat 32
• Dillan i Prima Coves - siostrzeniec i siostrzenica, lat 9 i 6
Wiek: 34 lata
Głos: KLIK!
Charakter: Nie jest jednym z tych przystojnych kobieciarzy o morderczo wręcz białym uśmiechu i spojrzeniu przyciągającym płeć piękną niczym ten przysłowiowy magnes, jak to się często dzieje w podobnych historiach. Nie jest również mrocznym aniołem zemsty, który od środka aż wytatuował się obrazem śmierci żony i dwójki dzieci, poszukującym sprawiedliwości i zemsty na ludziach, którzy są odpowiedzialny za jego nieszczęścia. Nawet nie strzela magią z palca, w przeciwieństwie do większości otaczających go w chwili obecnej stworzeń rozumnych. Jest niczym więcej jak zgorzkniałym profesorem, niespełnionym literatą, tak różnym od osoby, którą niegdyś był. Młody student literatury, podchodzący do dzieł od strony czysto naukowej, podświadomie analizujący wszystko i wszystkich, niespecjalnie lubiący bawić się w wielkie uczucia i uparcie twierdzący, że ogniste romanse dobre są dla smarkaczy - on był przecież człowiekiem światłym, wykształconym, stojącym ponad gawiedzią i głoszącym mądrości minionych pokoleń, on nie miał czasu na takie głupoty jak miłość czy związki. Ambicja i arogancja buchały z niego w równych ilościach, doprawione dużą ilością dumy sprawiającej, że z natury patrzył na innych mocno z góry, uważając się za lepszego, mądrzejszego, niemal za istotę wyższą. Był inteligentem z krwi i kości, miłującym wyłącznie praktyczność, a za jedyną kochankę mającym naukę, pragnącym ze wszelkich sił naprawić świat i zbawić go od grzechu ciemnoty, niewiedzy, głupoty wynikającej z prostego braku edukacji i świadomości. Więc, ściągając na siebie ogromny gniew ojca wraz pogardą środowiska naukowego, rzeczywiście poszedł go naprawiać. I szybko okazało się, że rzeczywistość zwyczajnie go przerasta. Praca u podstaw okazała się być stekiem bzdur wymyślonym przez grupkę narwanych filozofów dla omamienia głupiego ludu - on nie miał do tego głowy, cierpliwości, a wkrótce także i chęci. Na zadupiu, gdzieś między magicznymi wilkami a kotami zmieniającymi postać na ludzką wedle własnego uznania, tytuł profesorki był nikomu do niczego niepotrzebny; ktokolwiek pragnął się edukować, już dawno z tego wygwizdówka uciekł, pozostawiając za sobą tłumek osób zbyt głupich lub zbyt zajętych pracą fizyczną zapewniającą im utrzymanie, by skorzystać z szansy podsuwanej im przez Yvrisa. Stał się znacznie bardziej nerwowy, o wiele szybciej wpadał w gniew i tracił nerwy nawet przy drobych wykroczeniach od jego własnych, prywatnych norm - a że od zawsze był językowym purystą i pedantem, to w rekordowo krótkim czasie irytować zaczęło go praktycznie wszystko w otaczających go ludziach, ich zachowaniach, przyzwyczajeniach, zwyczajach, słownictwie, sposobie mówienia i stylu bycia. Począł odizolowywać się od społęczeństwa, które przecież jeszcze niedawno pragnął wyciągnąć z umysłowej ciemnoty, szybko zyskując sobie - zresztą bardzo zasłużoną - opinię burkliwego, wiecznie o coś lub na coś wściekłego gbura najlepiej czującego się we włąsnym towarzystwie. Odrobinę ukojenia dla zszarganych nerwów znalazł w otoczeniu przyrody, której kojący wpływ sprawił, że jego nastawienie do życia z wolna zaczęło się zmieniać; nie analizował już, jak to kiedyś miał w zwyczaju, z oświeceniowca stając się kimś na kształt postromantyka, skrycie próbującego marzyć o tej samej wielkiej miłości, której kiedyś tak gorliwie się wypierał, ale nie odważając się przyznać do tego nawet przed samym sobą - któż bowiem zechciałby tak ponurego zrzędę jak on? Ostatecznie wkradła się do jego duszy obawa przed dopuszczaniem ludzi bliżej siebie i zamknął się przed nimi jeszcze bardziej, lękając odrzucenia. Wkrótce potem nadeszła spowodowana rutyną apatia i poczucie beznadziei, bezsilności, braku celu; wielkie ambicje zniknęły wraz z natchnieniem literackim pod wpływem szarej rzeczywistości oraz niemożności znalezienia w tej niedużej społeczności zrozumienia dla swych wielkich ideałów, a do połowy skończona powieść, dzieło i, można by rzec, jedyne, co wciąż łączyło go z poprzednim życiem, wylądowała zapomniana na ddnie szuflady. Był artystą, stał się czymś na kształt rośliny wegetującej bezmyślnie w miejscowej, niemal nieodwiedzanej bibliotece, starającej się jakoś przetrwać kolejny, łudząco podobny do poprzedniego dzień. A przecież liście usychają mu coraz bardziej, sprawiając, że i on sam coraz bardziej robi się podenerwowany, coraz bardziej krzykliwy i coraz bardziej niemiły w obyciu, coraz mniej się do kogokolwiek uśmiecha, bo i coraz mniej ma do uśmiechów powodów. Artyści bowiem bez uwagi otoczenia i sławy nie mogą żyć, tak jak roślina nie może żyć bez wody, a człowiek zwykły bez pokarmu i powietrza; a Yvris nie posiada ani jednego, ani drugiego, podobnie jak przeświadczenia, że może jednak jest jeszcze komuś do czegoś potrzebny. Prędko się denerwuje, często z błahych powodów (choć fakt faktem, że jemu samemu się one tak znowu błahymi nie wydają). Rzadko bywa agresywny, ale za to wyprowadzony z równowagi całkiem sporo przeklina. Potrafi co prawda zażarcie bronić swoich poglądów i racji, ale dzieje się tak praktycznie tylko i wyłącznie w wypadku dyskusji na temat literatury bądź czegokolwiek z nią związanego - wtedy zawsze musi mieć ostatnie słowo i można być pewnym, że nieprędko zapomni przeciwnikowi wykłócanie się z nim o coś, o czym ze względu na studia i pasję wie znacznie więcej. Ale w inne rozmowy rzadko się wdaje. W ogóle nieczęsto odzywa się niezapytany, jest mrukliwy, burkliwy i ogółem rzecz biorąc dość nieprzyjemny w obyciu, zupełnie jakby złośliwością i ponurym wyrazem twarzy starał się celowo odstraszać od siebie ludzi, ustrzegając się tym samym przed możliwością przypadkowego zaangażowania się w jakąkolwiek znajomość - odsuwanie od siebie innych wychodzi mu więc świetnie i najlepiej mu jest wmawiać sobie, że dobrze mu samemu, że nie potrzebuje nikogo i niczego, by w spokoju przeżyć swoje życie, już nawet nie myśląc o szczęściu. Szczęście bowiem od lat zdaje się być daleko poza jego zasięgiem, zwyczajnie dał więc sobie spokój z próbami złapania go. Jest dobrze tak, jak jest, bo zawsze mogło być przecież gorzej. Lubi myśleć, że chyba wreszcie nauczył się doceniać te małe rzeczy, a nie po prostu poddał się i zrezygnował ze swoich własnych marzeń. Okłamywanie się zawsze bądź co bądź przychodziło mu z zaskakującą łatwością.
Umiejętności: Od najmłodszych lat powtarzano mu, że posiada wyjątkowo lekkie pióro; bardzo dbano o jego edukację, cechuje się więc również bardzo bogatym słownictwem (ubożejącym nagle i w dużej mierze zastępowanym przekleństwami, gdy Yvris wpadnie we wściekłość), w zdarzających się więc coraz rzadziej chwilach natchnienia wciąż potrafi usiąść przy biurku i zacząć pisać. Dobrze piecze, potrafi gotować na poziomie podstawowym - jajecznica, naleśniki, herbata, może jakaś smażona pierś kurczaka z ryżem albo makaron z sosem ważywnym, ale raczej nic bardziej skomplikowanego. Płynnie w mowie i piśmie posługuje się językiem angielskim i włoskim, zna podstawy francuskiego i łaciny. Nie potrafi grać na instrumentach, nienajlepiej radzi sobie z technologią, a pod względem fizycznym jego pole zawsze było bardzo ograniczone - przy swoich 164 centymetrach wzrostu i drobnej budowie ciała nigdy nie należał do osób obdarzonych wybitną tężyzną fizyczną, szybko się męczył, a próby ćwiczenia baletu porzucił po pierwszych kilku miesiącach. Co prawda można uznać go za personę dość zwinną, biegałby również całkiem przyzwoicie, gdyby nie jego marna kondycja. Nie umie jeździć konno, nie uczęszczał na zajęcia szermierki czy łucznictwa, pływa również dość marnie - na tyle dobrze, by utrzymywać się na powierzchni i nie utonąć, ale pływaka olimpijskiego nikt nigdy nie próbował z niego zrobić, bo i sensu nie było. Jest raczej typem intelektualisty, inteligentnym, z rozległą wiedzą i bardzo dobrą pamięcią, ale oprócz tego raczej mało czym może zaimponować.
Zainteresowania: Literatura piękna i poezja (w szczególności postromantyzm wiktoriański), także niektóre okresy historii; częściowo cukiernictwo, a z braku innego zajęcia od pewnego czasu wypełnia sobie puste godziny nauką języków obcych
Zauroczenie: Brak
Partner: Brak
Potomstwo: Brak
Towarzysz: Brak
Co lubi:
• Ciszę i spokój
• Zapach książek
• Książki same w sobie
• Ciepłe wieczory
• Cukiernictwo i pieczenie ciast
• Zieloną herbatę
Czego nie lubi:
• Natrętnych, męczących ludzi
• Narzucania się
• Zawracania mu głowy niezależnie od powodu
• Deszczu i brzydkiej pogody
• Zimna
• Ekranizacji powieści
• Pozerstwa
• Hałasu
• Dzieci
• Dorosłych
• Osób starszych
• Nucenia, gwizdania, stukania albo pstrykania palcami
• Nieporządku i bałaganu
• Spóźnialstwa
• Późnego wstawania
• Lenistwa
• Prób wykręcenia się od pracy z powodu wyżej wymienionego
Ciekawostki:
• Ma bardzo niski próg bólu i potrafi zemdleć z powodu czegoś tak prozaicznego jak nieco silniejszy ból brzucha.
• Jego kanaliki łzowe zdają się momentami zupełnie go nie słuchać; Yvrisowi zdarza się, dość często zresztą, płakać z silniejszych emocji, głównie wściekłości lub bezsilności, i nie ma na to absolutnie żadnego wpływu - w jednej chwili łaja jednego ze swoich podwładnych, drąc się na całe gardło, a w drugiej czuje jak łzy zaczynają płynąć mu po policzkach, co przeważnie powoduje u niego jedynie jeszcze większą wściekłość.
• Jest ogromnym miłośnikiem poezji Alfreda Tennysona i Williama Blake'a, a także powieści Jane Austen i Victora Hugo.
• Ma paskudne uczulenie na orzechy, a do tego jego żołądek należy do tych przesadnie delikatnych i wybrednych, urządzających rewolucje przy jakichkolwiek odstępstwach od diety. Brzuch okropnie boli go szczególnie po potrawach ostrych.
• Nienawidzi nieporządku, a o swoją bibliotekę, wraz z każdym obecnym w niej tomem, dba jak o to przysłowiowe oczko w głowie. Pracoholizm, który narodził się z nudy i rutyny, w połączeniu z OCD każą mu kilka razy dziennie sprawdzać, czy wszystkie książki są na swoim miejscu, czy nic nie zostało przesunięte o niechciany centymetr w prawo, czy nic nie zostało uszkodzone. Spróbuj wprowadzić jakikolwiek chaos w jego rewirze, a będziesz mieć bardzo wściekłego i w stu procentach gotowego do dokonania mordu rytualnego Yvrisa na karku.
• Zamieszkuje w niewielkim jednopiętrowym domku na obrzeżach osady, na tyle blisko biblioteki, by mógł być w niej codziennie o siódmej rano, ale zarazem na tyle daleko od centrum, by w okolicy panowała idealna cisza i spokój. W ciepłe wieczory, po powrocie z pracy, ma w zwyczaju siadywać na ganku lub pod rosnącym nieopodal dębem z nosem w książce. W chłodniejsze zaś na ogół wybiera się na spacer do pobliskiego lasu.
• Mimo zamiłowania do natury, nie przepada za zwierzętami, a do roślin kompletnie nie ma ręki - od chwili, w której jako licealista zabił kupionego mu przez siostrę kaktusa, doszedł do wniosku, że woli więcej nie bawić się w ogrodnika.
• Podobnie ma się sprawa z jego zamiłowaniem do cukiernictwa: lubi przesiadywać w kuchni, bawiąc się w małego kuchcika i zagracając stół wypiekami, ale sam rzadko kiedy tknie jakiekolwiek słodkości, w szczególności te zrobione własnoręcznie. Otatecznie lądują więc one w pobliskiej cukierni, której właścicielka jest prawdopodobnie jedyną wciąż przychylną mu osobą w całym mieście (a zarazem jedyną osobą, do której sam Yvris czuje coś na kształt przyjaźni).
• Nie utrzymuje kontaktu z ojcem, który z kolei zabrania żonie kontaktować się z synem. Jednak z siostrą i szwagrem rozmawia dość często, skutecznie ukrywając przy tym przed nimi swoje problemy, niepewności i żale.
• Jest dalekowzroczny - choć jego wada nie należy do ogromnych, to jednak do czytania i pisania wciąż potrzebuje okularów.
• Nienawidzi zapachu papierosów i otwarcie gardzi każdym, kto się nimi truje. Sam nigdy nie palił, a głowę ma wyjątkowo słabą i upija się już przy trzecim kieliszku.
• Z natury mało sypia - na ogół nie więcej niż pięć i pół, czasem sześć godzin na dobę. Nie pija także kawy, uparcie twierdząc, że kofeina szkodzi zdrowiu.
Kierujący: frania099 / frania099@gmail.com

Nowa postać!

 ,,Sarkazm to najniższa forma humoru, ale najwyższa forma inteligencji."


Imię: Niewiele stworzeń miało ten zaszczyt, żeby poznać jej imię. Wadera bowiem postanowiła zachować dla siebie. Sama nie wie, czy niechęć do ujawniania swojego imienia została pokierowana tym, że chce zachować tajemniczość albo ostrożnością, którą nabyła w okresie dzieciństwa. Jeśli już bardzo chcesz wiedzieć, naszą bohaterkę zwą Dessin. Imię to wywodzi się z języka francuskiego, oznacza ,,wzór" i odnosi się do ciekawej przypadłości wadery. Jeśli już poznałeś imię tej postaci, staraj się nie używać zdrobnień. A więc wszelkie ,,Dess", ,,Desi" i inne zdrobnienia możesz od razu skreślić. Wadera tego nienawidzi.
Płeć: Wadera
Orientacja: Heteroseksualna
Wiek: Dessin sama nie potrafi określić swojego wieku. Mawia się przecież, że szczęśliwi czasu nie liczą. Zwykle podaje przybliżony wiek, czyli trzy lata. O ile to mija się z prawdą? Nie wiadomo...
Głos: KLIK!
Rodzina: Wadera nigdy nie wspomina swojej rodziny. Nie dlatego, że o niej zapomniała. Nie dlatego, że się jej wstydzi. Dessin zabiła swoją rodzinę. Może nie do końca to jej łapy umoczyły się w krwi, ale to ona do tego dopuściła. Morderca, który został wpuszczony na tereny watahy przez młodą Dessin, która została wyznaczona do stróżowania, wybił wiele wilków. W tym również jej rodziców. Matka miała na imię Rea. Co noc, we śnie Dessin słyszy jej krzyk. Obudziła się na tyle wcześnie, żeby spostrzec, że coś jest nie tak. Dlaczego jest tak cicho? Nie zdążyła jednak cokolwiek zrobić, kiedy została zaatakowana przez napastnika. Rea pokładała w córce wszystkie swoje nadzieje. Uważała, że wyrośnie na kogoś wielkiego. Miała wielkie, błękitne oczy, w których często odbijała się radość. Nigdy nie płakała. Potrafiła w każdym dostrzec jego dobre strony, kiedy on już całkowicie siebie nienawidził. Była istnym aniołem wśród innych wilków. To jej śmierć Dessin przebolała najbardziej. Ojcem był dumny basior o imieniu Kefa. Ciemna sierść i umięśnione ciało sprawiało, że wyglądał na doskonałego dowódcę. Na takiego się właśnie zachowywał. Chciał dla siebie jak najlepiej, a los innych go nie obchodził. Dessin nigdy nie potrafiła zrozumieć, jak matka mogła go pokochać. Nierzadko zdarzało się, że Rea, która nie chciała mu się podporządkować, zostawała uderzona przez wściekłego basiora. Umarł we śnie. Dessin miała jeszcze małego braciszka o imieniu Chester. Często wyręczała matkę w opiece nad nim i dzięki temu między nią a basiorem utworzyła się bardzo silna więź. Chester zawsze brał starszą siostrę za przykład. Jego również spotkał ten sam los, rodziców Dessin.
Rasa: Wilk
Żywioł: Dzięki białej sierści i delikatnemu, zgrabnemu poruszaniu się Dessin można wywnioskować, że jej żywiołem jest śnieg.
Moce: 

  • Zamiana wody w lód – moc, która nie powoduje dużego zużycia energii. Dessin potrafi zamienić wodę w każdej ilości w lód. Działania nie może odwrócić. 
  • Zamiana czegoś ostrego w płatki śniegu – moc, która może nam się wydawać trochę wyjęta z bajki. Wadera potrafi zamienić ostrze, które leci w jej kierunku w śnieg. Nie jest to jednak tak proste, jak się wydaje. Zamiana trwa kilka sekund.

Charakter: Życie każdego z nas uczy czegoś innego. Ale na pewno większość istot przekonała się o tym, że nie warto wierzyć pozorom. Pozory są zjawiskiem naprawdę magicznym. Na czym więc polega ich magia? A no na tym, że potrafią w naszych oczach ukazać coś całkowicie odmiennym, niż jest w rzeczywistości. Kto nie spotkał się z tym, że małe, bezbronne zwierzątko potrafi boleśnie ugryźć? Skoro poznaliście już trochę magię pozorów, powiedzcie mi, jak ocenilibyśmy białą, niedużą waderę o ślicznym pyszczku? Zastanówcie się przez chwilę. Domyślam się, że uznalibyście ów wilczycę za istotę o równie pięknej i czystej duszy jak jej wygląd oraz bez skazy na sumieniu. Tutaj muszę was zaskoczyć, bo oceniliście Dessin zupełnie źle. Mimo ślicznego wyglądu wadera ta nie użyje, rozmawiając z tobą żadnego miłego słówka. Ha, jeśli w ogóle będzie raczyła z tobą porozmawiać. Ignoruje tych, którzy według niej poradzą sobie bez odpowiedzi na pytanie. Nie rozmawia z byle kim. Potrafi rzucić sarkazmem w przypadkową istotę i całkowicie kogoś zdołować. Co z tego, że masz depresję, kompleksy? Ona nie zawaha się przed ,,dobiciem" cię. Co za tym idzie, Dessin nie potrafi pocieszać. Wszystkich płaczących i potrzebujących omija szerokim łukiem. Czy jest egoistką? Trudno stwierdzić. Nie przywłaszcza wszystkiego dla siebie. Bierze tyle, ile jej potrzeba, ale sama nikomu nie da niczego. Chyba że będzie jej to zbędne. Dessin jest bardzo ostrożna. Nie uwierzy w nic, jeśli się jej tego nie udowodni. Stara się nie rozmawiać z obcymi i unikać tych, którzy wyglądają na podejrzanych. Nie uważa siebie za władcę i nie chce, żeby wszyscy jej się podporządkowali. Woli trzymać się bardziej na uboczu, a dyrygowanie wszystkimi pozostawić tym, którzy się do tego nadają. Łatwo ją zdenerwować. Dessin rzadko pamięta o czymś takim jak pamiętanie nad sobą, więc uważaj, żeby nie przyozdobiła twojej głowy guzem, bo dysponuje ogromną siłą. Prawie wcale nie płacze. A jeśli już zamierza to zrobić, to dopiero po upewnieniu się, że nikt jej nie widzi. Nie lubi, kiedy ktoś wie o jej słabościach. Woli dawać wrażenie nieugiętej i obojętnej na wszystko. W sumie to jest obojętna. Przechodzenie obok czyjegoś cierpienia bez odwrócenia głowy w jego stronę można nazwać obojętnością. Wadera jest zawsze szczera. Nie potrafi kłamać i bez problemu można odkryć, że łże. Mimo swojej wrednej natury Dessin zdarza się też kogoś polubić. Z reguły nie lubi przebywać w czyimś towarzystwie, a inni sami od niej uciekają. Jeśli jednak przekona się do kogoś i uzna, że można go polubić, będzie skłonna skoczyć za nim w ogień. Wadera potrafi silnie się przywiązać. Nie wyżala się nikomu. Swoje sekrety i problemy zostawia tylko i wyłącznie dla siebie. Źle by się czuła z tym że ktoś zna jej tajemnice i w każdej chwili może je wyjawić komuś nieodpowiedniemu. Dessin nie jest marzycielką. Zawsze patrzy na świat okiem realisty. Jest inteligentna, chociaż czasem zdarza jej się najpierw zrobić, a później pomyśleć. Ma bardzo dobrą pamięć. Jeśli już komuś zaufała (a potrzebuje do tego na prawdę wiele czasu) i została przez niego zraniona, prawdopodobnie nigdy mu tego nie zapomni. Utratę zaufania można porównać do stłuczenia drogiego, szklanego naczynia. Można posklejać kawałki, ale zawsze pozostaną ślady po upadku. Dessin nie potrzebuje pomocy. Jest samowystarczalna i najlepiej poradzi sobie bez niczyjej pomocy. Nie okazuje skruchy nawet przed najbliższymi. Jest na to zbyt dumna. Sama nie wymaga od innych przeprosin. Wystarczy tylko, że ten, kto ją zranił, najszybciej usunie się z jej życia. Zwykle nie mówi dużo, zwłaszcza o sobie. Potrafi się jednak rozgadać. Jest opiekuńcza i uwielbia towarzystwo szczeniąt. Przy nich stara się być miła i delikatna.
Aparycja: Jak już wspomniałam, imię wadery nie jest przypadkowe. Przypomnę, że oznacza ,,wzór". Oko Dessin otaczają bowiem dwa okręgi – jedno niebieskie, a drugie czerwone. Pojawiają się one na jej sierści po kawałku co jakiś czas. Nie wiadomo, skąd one się biorą. Sierść waderywadery jest biała i miękka w dotyku. Mimo niewielkiego wzrostu Dessin jest silna. Jej wielkość pozwala jej na wykonywanie szybkich zwrotów w trakcie biegu, a dobrze umięśnione łapy zapewniają szybkość. Boki wadery zdobią skrzydła, które są jednak zbyt małe, żeby ich posiadaczka mogła wznieść się na nich w górę. Pełnią więc funkcję ozdoby, a także odpychają napastników. Ofiara, która w każdej chwili może odlecieć, nie jest przecież dobrym celem.
Umiejętności:
Dessin potrafi coś szybko zaplanować.
Ojciec uczył ją walczyć, a więc potrafi się obronić.
Zna się na roślinności i potrafi odróżnić rośliny trujące od jadalnych.
Potrafi przebyć długi dystans bez zmęczenia.
Zauroczenie: Dessin z trudem przychodzi nawiązanie nowych znajomości, a tym bardziej zakochanie się w kimś. Wielu adoratorów uciekało już od niej z podkulonym ogonem. Żaden basior dotychczas nie zwrócił jej uwagi.
Partner: Silver
Potomstwo: Nie ma potomstwa, a posiadanie go jest jednym z jej najskrytszych marzeń.
Towarzysz: Posiadanie towarzysza jest dla niej zbędne. Nie ma i prawdopodobnie nie będzie miała.
Co lubi: 

  • Młode,
  • Przyrodę.

Czego nie lubi:

  • Użalania się nad sobą,
  • Wywyższania się,
  • Silver'a

Ciekawostki:

  • Boi się wody. Jako mały wilk wpadła do rzeki i nie mogła się z niej wydostać. 
  • Często choruje.
  • Ma dobrze rozwinięte zmysły.

Kierujący: samoyed [H]