wtorek, 10 stycznia 2017

Od Evelyn

Obudziły mnie natarczywe promienie słońca, walące prosto w moją twarz.

- Jakby nie było innego miejsca na świecenie. - westchnęłam do siebie i przeciągając się zeszłam z mojego łóżka.

W zasadzie to była stara kanapa z której wystawały sprężyny ale mniejsza z tym. W końcu idealnie spełniała swoje zadanie; miała nie dopuścić abym zasnęła na dobre. Poczłapałam do kuchni, zabrałam kromkę chleba posmarowaną musem z truskawek i ją zjadłam. Potem wróciłam do sypialni, przebrałam się w moje ciuchy i po namyśle przypasałam sobie pochwę z moim mieczem, a przez ramię przewiesiłam łuk. Wyszłam z domu i skierowałam się jak co dzień do leśnego jeziora, które znajdowało się niedaleko mojej polany. Rozejrzałam się dookoła, upewniając się że nikt mnie nie obserwuje ani nie znajduje się w pobliżu, zrzuciłam ubrania ubrania i dałam nurka do lodowatej wody. Chwilę popływałam, rozkoszując się orzeźwiającą kąpielą i wyszłam na brzeg. Osuszyłam się ciepłym prądem powietrza, który gdzieś niedaleko swawolnie dryfował w przestrzeni i ubrałam ubrania, które wcześniej bezwstydnie porzuciłam. Potem truchtem wróciłam na polankę na której stał mój domek i weszłam do szopy. Na podłodze wyłożonej sianem leżał Dark Knight i jak gdyby nigdy nic sobie drzemał.

- Wstawaj leniuchu, potrzebuję twojego grzbietu! Knight tylko uchylił powieki, prychnął i stwierdził:

- A tobie niby po co te dwa badyle, które wy ludzie nazywacie nogami?

- Jak chcesz. - wzruszyłam ramionami i wyszłam z królestwa mojego konia.

Niespiesznie weszłam do lasu i zaczęłam uważnie lustrować otoczenie. Nagle kątem oka dojrzałam poruszenie w trawie. Wytężyłam wzrok starając się rozpoznać postać, która okazała się królikiem. Wzięłam więc nałożyłam strzałę i naciągnęłam łuk, celując w moje przyszłe jedzonko. Przymrużyłam oczy i wypuściłam pocisk. Królik zaniepokojony świstem, stanął słupka i padł przeszyty strzałą.

- Tak! W dziesiątkę. - ucieszyłam się.

Zabrałam łup i wróciłam do domu. Oporządziłam królika i część mięsa wrzuciłam na blachę, przyprawiłam i włożyłam do miejsca przeznaczonego na pieczenie chleba, a drugą część też przyprawiłam i odstawiłam do marynowania. W między czasie zostawiłam cały ten kuchenny rozgardiasz i poszłam do mojego przyjaciela. Dałam mu wody i siana, wyczyściłam go, a po pogawędce wróciłam do kuchni. Wrzuciłam kilka szczapek do pieca i rozpaliłam ogień. Umyłam i pokroiłam warzywa, przełożyłam do garnka i dolałam wody. Gdy już zrobiły się miękkie, mięso wrzuciłam na patelnię i podlałam wodą. Po godzinie obiad był gotowy. - Całe szczęście, bo byłam już naprawdę głodna. Spałaszowałam talerz, a resztę odstawiłam na później.

Czasami naprawdę przeszkadzało mi życie w takiej norze, ale nie znosiłam zbyt nowoczesnych wygód. Bez prądu i wody radziłam sobie doskonale. Jakoś żyłam bez dostępu do techniki. W każdym razie tęskniłam za ludźmi. Czasami czułam się bardzo samotna, ale celowo żyję tu sama. Dobrze że mój koń rozumie jak się czuję i przynajmniej z nim mogę pogadać.

---

<Ktoś?>

niedziela, 8 stycznia 2017

Nowa postać!

autor: safiru

Imię: Avafo
Płeć: wadera
Orientacja: hetero
Wiek: 2lata i 8miesięcy
Głos: KLIK!
Rodzina: brak
Żywioł: Woda, powietrze
Moce:

  • Wywołuje wode i może nią kierować, 
  • Może zmieść koty w zasięgu paru metrów

Charakter: Pewna siebie, odważna, odda życie za swoich przyjaciół. [Katelyn: trochę za krótki :/ wyślij mi na Howrse trochę dłuższy ;)]
Umiejętności:

  • umie trochę mówić po ludzku,
  •  całkowicie zna mozliwości swoich mocy.

Zauroczenie: brak
Partner: brak
Potomstwo: brak
Towarzysz: będę mieć ale jeszcze nie teraz
Co lubi: konie, ludzi, opowiadanie historii
Czego nie lubi: kotów
Ciekawostki: brak
Kierujący: corogo (howrse)

Evelyn ma towarzysza!


Imię: Dark Knight
Wiek: 4 lata (końskie jakby co)
Żywioł: Powietrze
Moce: 

  • Może dzielić swoją moc z właścicielem, jeśli tylko mu bezgranicznie ufa, 
  • panuje nad prądami powietrza (lata, panuje nad wiatrem) i wznieca burze

Właściciel: Evelyn

Nowa postać!



Imię: Evelyn
Pseudonim: Evie
Płeć: kobieta
Nazwisko: Charnedlight
Orientacja: hetero
Rodzina: brak
Wiek: 19
Głos: KLIK! (6:09 min)
Żywioł: woda i powietrze
Moce:

  •  komunikacja pozawerbalna (włączając zwierzęta), 
  • panowanie nad prądami powietrza, 
  • panowanie nad wodą, 
  • szybka regeneracja (nie działa gdy zostanie otruta)

Charakter: tajemnicza, małomówna, nieufna, czasami samolubna i egoistyczna, w jej oczach zwykle widać smutek, bystra, pomysłowa. Za krótki :/ prosiłabym o wysłanie dłuższego na Howrse, dzięki.
Umiejętności:

  • posługiwanie się mieczem i łukiem, 
  • zwinność, 
  • jest dość szybka

Zainteresowania: rysowanie, muzyka, jazda konna, czytanie i pisanie książek
Zauroczenie: brak
Partner: brak
Potomstwo: brak
Towarzysz: Dark Knight
Co lubi: uwielbia fantasy, czarny kolor, czekoladę i żelki (w zasadzie słodycze)
Czego nie lubi: Horrorów, otwierania się na ludzi, zwierzeń (w sensie ona komuś), kotów
Ciekawostki:

  • nie ma nic do wilków i pragnie pokoju

Kierujący: W.B (howrse)

sobota, 7 stycznia 2017

Od Avaresh'a

Zacznijmy od tego, że Avaresh zafascynował się czymś takim jak.. książki. Tak, dokładnie książki. Nie raz zdarzyło mu się zabrać je z ludzkich terenów i przechowuje w swojej skrytce, która jest już kompletnie nimi zapchana. Kradzież? Nie.. w końcu się nienawidzimy, gdzie tutaj znajdziesz takie słowo w słowniku. Skoro możemy się mordować i "gwałcić" to co za różnica. Jednakże, przez to narodziła się jego nowa pasja. Zapragnął sam napisać jedną z nich. Nauczył się rzetelnie ludzkiego języka i nie jest już w tym taki zły. Warto jeszcze wspomnieć jakie rodzaje książek polubił i o dziwo nie były to jakieś historyczne, detektywistyczne czy romansidła... pokochał takie, w których pojawiało się coś czego nie znał. Najbardziej pobudziły jego emocje stworzenia nazywane "zombie". Bezmyślne, martwe stworzenia, które zapragnęły ludzkiego mięsa. Wiele razy się zastanawiał, czy napisać coś takiego, jednak jednym z nich będzie... wilk? Nie.. brzmi to co najmniej komicznie. Przysiadł, trzymając w zębach długopis. Zamyślił się i zaczął..
"Nasz kochany rząd wprowadziłby stan wyjątkowy, uruchomił wojewodów i sztaby kryzysowe oraz centra koordynacji na zasadzie zwalczania epidemii. Tylko, że...
Każde duże skupisko ludzi, to wylęgarnia zombie. Każde miasto staje się potencjalnym siedliskiem zarazy. Trzeba by izolować miasta. Wojsko stara się ewakuować wszystkich zdrowych cywili."
Przechodząc z dwoma strażnikami obok ich głównej kwatery usłyszał pierwszy raz to co dzieje się na świecie, spojrzał zszokowany przez szybę wpatrując się w telewizor, tak samo postąpili Ci co go prowadzili. Widział nagranie jak człowiek rzuca się na drugiego. Przecież to niemożliwe... filmy o zombii zawsze były jego ulubionymi, ale takie coś nie miało prawa się stać. Filmowego zombie interesuje tylko jedno, dopaść żywego człowieka i zjeść jego mózg, czy jakikolwiek narząd. Zabity w tak drastyczny sposób człowiek też staje się zombie i rusza na łowy. Filmowe zombie mnożą się w postępie geometrycznym, jak wirusy najbardziej śmiercionośnych chorób. Według ustaleń tych badaczy, gdyby doszło do inwazji zombie, to ludzkość by stanęła na krawędzi zagłady.Chłopak wszystko analizował sobie w głowie, jednak nie potrafił do końca trzeźwo myśleć, czuł strach, ale przez tą mieszaninę emocji przebiła się ulga że te stwory się tutaj nie dostaną, to przecież największe i najlepiej strzeżone więzienie na świecie. Chłopak ponownie skupił się na magicznym pudełku który jest jedynym źródłem informacji z zewnątrz. Widział wojsko, próbujące ratować miasta. Z drugiej strony ewakuacja całego miasta trwa za długo. Odizolowanie i ewakuacja "zakażonej" dzielnicy to operacja nie do wykonania w krótkim czasie potrzebnym do ograniczenia ogniska zarazy. A trzeba uruchomić wszystkie służby medyczne do identyfikacji zainfekowanych. Wyobrażacie sobie histerię i panikę w szpitalu, gdzie trafia człowiek w trakcie przemiany? Luxio, krótkowłosy młodzieniec czuł, że postępował tak jak jest w filmach, ale ich także nie powinno się ślepo słuchać, w każdym pojawiają się inne, próbował dostrzec najmniejsze szczegóły na wszelki wypadek i mu się udało. Jeden z żołnierzy strzelił przemienionemu człowiekowi w głowę, a ten już się nie podniósł, już wie jak je zabić, chociaż tyle. Nagle obraz zaczął być niewyraźny i słychać było szumy. Jeden ze strażników wstał jak najszybciej machając na prawo i lewo anteną. Poczuł uderzenie w tył głowy.
- Ruszaj się - Usłyszał w głosie strażnika przerażenie.
Jego cela była w Sektorze dalej, dużo tędy już go prowadzili irytowało ich to jak im mądrze odpowiadał na pytania, był uczonym. No tak co ktoś inteligentny robi w więzieniu. W jego wypadku posiadanie mocy było przekleństwem straciłem wszystko na co zapracował. Ale szybko zrozumiał, że teraz może mu to uratować życie. Wrócił myślami do "apokalipsy" Blokady ulic, zamknięcie dworców kolejowych, autobusowych, lotnisk daje w efekcie masową panikę ludzi, którzy chcą znaleźć się jak najdalej od zagrożenia.. Grzeczne prośby o pozostanie w domu nie zdadzą się na nic. Masowy exodus z miast prowadzi do paraliżu komunikacyjnego i wywleczenia zarazy na prowincję poza wszelką kontrolą. Chciał nie chciał trzeba wprowadzić stan wojenny. Skądś to znamy, ale tym razem zombie nie niosą transparentów solidarności. Wcześniej czy później wojsko zacznie strzelać do ludzi. Zaufanie do państwa, o ile takie jeszcze istniało, trafia szlag. Poza wojskiem, policją, służbami porządkowymi, strażą graniczną, sokistami, ochroniarzami prawie nikt nie jest przygotowany do zwalczania zombich, nie ma czym oprócz środków improwizowanych. Kwestia wiary, religii i kościoła tylko komplikuje sprawę, bo im większe skupisko ludzi, tym więcej potencjalnych zombie. Każda instytucja państwowa, samorządowa, społeczna, każda jednostka organizacyjna przestaje istnieć. Przetrwają odizolowane grupki wegetujące do wyczerpania zapasów. Wiedział, że może analizować sytuacje jeszcze spory czas, gdyż do jego celi była nie krótka droga. Jednak usłyszał okropne wrzaski. Spojrzałem przed siebie, na końcu korytarza w plamie czołgał się mężczyzna w niebieskim stroju strażnika.
- U-u-uciekaj... - Nie dokończył gdy nagle skoczył na niego inny mężczyzna w tym samym stroju nasiąkniętym krwią. Chłopak poczuł jak jego ciało drży, a drobinki potu spływają po czole. Stwór wstał i zaczął patrzeć się w jego stronę. Ku*wa.. Ku*wa.. Ku*wa.. Luxio czuł że tutaj zginie, ale nie chciał tego, zobaczył jak strażnicy wyjmują pistolety drżącymi rękoma.
- Stój! Nie zbliżaj się! - Wrzasnął jeden z nich i w tamtym momencie to coś ruszyło na nich biegiem
No strzelajcie do ku*wy nędzy! Poczuł jak nogi uginają się pod nim. W końcu usłyszał strzał, niestety koło jego ucha, upadł na ziemię a wszystko było rozmazane i ten okropny pisk w uszach. Słyszał krzyki coś przebiegło nad nim. Nie wiedział co się dzieje. Zaczął się szarpać w nadziei, że znajdujące się kajdanki na jego rękach ustąpią, ale nic to nie dało. Próbował uspokoić przyspieszony oddech i serce które prawie wyszło z klatki piersiowej, przed jego oczami pojawiły się wszystkie wspaniałe chwile z życia. Mam zginąć tutaj? W taki sposób? Poczuł ogromny ciężar na sobie, czyjeś ciało go przygniotło, od razu jego orientacja w napływie strachu się poprawiła. Poczuł jak kropelki krwi kapią na jego policzek. Przerażonymi oczami patrzył na ciało funkcjonariusza z dziurą w głowie znajdującą się centralnie przed jego twarzą. Jego skóra była popękana i stara, a krew zakrzepła. Przecież to niemożliwe, przecież dosłownie sekundę temu zginął. Rozejrzał się nerwowo dokoła, słyszał wielokrotne strzały i co chwile koło niego upadały kolejne ciała, które po chwili wstawały. Nie widziały go.. jakim cudem? Przypatrywał im się uważnie. Nie atakują swoich rzucają się tylko na funkcjonariuszy. W dodatku były okropnie szybkie, nie minęło kilka minut a stwory przedostały się przez mur uzbrojonych ochroniarzy. Leżał tak cały czas wpatrując się w sufit, nie mógł uwierzyć, ze to się dzieje, musi się jak najszybciej stąd wydostać. Myślał nad tym co by najprawdopodobniej postąpili wojskowi, natychmiast zamknęliby i uszczelnili granice patrolowane z lądu, wody i powietrza. Deklarują pomoc medyczną i humanitarną, wsparcie ratownicze i wojskowe, które nadchodzi w znikomej ilości niesione tylko przez ochotników. Żesz ku*wa, poczuł łzy w oczach, jak to g*wno tak szybko się tutaj dostało? Przecież to wybuchło cztery państwa dalej... Nagle zauważył, że już jakiś czas jest cisza. Chłopak wydostał się powoli spod ciała. Rozejrzał się gwałtownie i stwierdzając że nie ma tutaj zagrożenia podniósł broń sprawdzając jej magazynek, pusty... Dokoła było mnóstwo zużytych naboi. Nosz... zacisnął pięści i przejrzał kilka pistoletów miał szczęście, gdyż natrafił na dwa naboje. Najwyżej jeden będzie dla niego. Dopiero teraz zauważył, że kajdanki które go więziły były wręcz połamane. Czyżby jakieś nadprzyrodzone moce się w nim budziły? To raczej nie czas na żarty... Ruszył powolnym krokiem przed siebie, obrał kierunek swojej celi bo tylko tamte tereny znał.
- - - -
Wbił sztylet w ścianę pociągając go mocno w skos tworząc kolejną kreskę. Ile to już? Spojrzał na ścianę pokrytą zarysowaniami, a każde oznaczało jeden dzień. 7 miesięcy... Najprawdopodobniej w kraju panuje zdrowa paranoja, żadnego zaufania do drugiego człowieka, wzajemna wrogość. Z trudem powstają małe wspólnoty ocalonych. Muszą szukać odizolowanych, samowystarczalnych miejsc z ograniczonymi drogami dostępu. I tak wracamy do plemiennego średniowiecza. Każda zdolna przetrwać grupa musi "oczyszczać" teren wokół siebie. Oparł czoło o szarą ścianę, samotność jest w tym wszystkim najgorsza, co prawda tak najłatwiej jest przeżyć, chociaż grupa też ma swoje plusy. Przejechał ręką po karku gdzie była wszczepiona maska, nadal się do tego nie przyzwyczaił, czuł pewien dyskomfort mimo iż sam to wymyślił. Przyłożył dłoń do ust i wydał z siebie głuchy dźwięk zmęczenia, poczuł jak jego oczy powoli się zamykają. Kiedy przyszedł czas by je otworzyć zobaczył przed sobą czyjąś sylwetkę..."
Basior czując pokrzepiający ból w karku wyprostował się.
- Chyba czas na przerwę - Charknął pod nosem i zaczął rozmyślać, nic nie mogło odciągnąć go od jego opowiadania. Zastanawiał się jak postąpić dalej. Oczywiście miał w głowie rozbudowaną całą fabułę, kiedy co i jak ma napisać, jednak... przed mężczyzną umieścić obrzydliwego stwora, czy może kobietę i zarazem bratnią duszę. Martwił się, że raczej nie poradził by sobie z głębokim romansem w takim otoczeniu. A zombie, byłoby takie oczywiste.
- Typowe myśli wilka, nieprawdaż? - Zaśmiał się sam do siebie i nieoczekiwanie dostał odpowiedź.

---

<Zabawię się w "ktosia". xD Ktoś?>

wtorek, 3 stycznia 2017

Banery!

Za dwa nowe banerki, które pojawiły się w zakładce "Grafika" dziękujemy Perunie i Avaresh'owi !

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Nowa postać!

Bardzo serdecznie witamy pierwszego członka, oprócz adminów :D! Cieszę się, że spodobała Ci się nasza wataszka i życzymy dużo weny u nas! Najdłuższy formek jaki widziałam <3 

Embarence Your Dreams
And Whatever happens 
Proteckt your Honor
Wykonał/a: tiffashy
Imię: Avaresh
Płeć: Basior
Orientacja: Heteroseksualny
Wiek: 6 lat
Głos: KLIK!
Rodzina: Ofiary wiecznych walk, ma jeszcze siostrę, której nie widział od lat.
Żywioł: Światło
Rasa: Wilk
Moce: Potrafi wytworzyć kulę światła, która wybucha i oślepia przeciwnika. Pomyślicie, że ktoś może przecież odwrócić wzrok, jednak ma zdolność tworzenia jej w dowolnym miejscu z zasięgiem dwudziestu metrów. Już bardziej rozbudowaną umiejętnością jest tworzenie takowej kuli i doprowadzić ją do prawdziwej eksplozji. Im dłużej przeczeka, tym większy zasięg ma wybuch. Bardzo przydatną umiejętnością jest regeneracja, gdzie stoi w promieniach słońca, bardzo szybko odzyskuje siły.
Mina - rzuca na ziemię klątwę, która przybiera postać skomplikowanego symbolu. Kiedy oponent stanie na minie, ta zaczyna piszczeć. Jeśli osoba stojąca na symbolu poruszy się, mina wybucha. Jest jednak trudno w nią wpaść, gdyż świeci, taki minut jego żywiołu, jednak wielu jest zainteresowanych światełkiem i sami w to wchodzą.
Charakter: Można go poznać z dwóch perspektyw, przyjaciela i dowódcy (Dowódcy - ma bardzo władczy charakter, co jest zwykle ukazywane na początku). Obie się od siebie różnią i nigdy nie pokrywają. Zacznę jednak od jego nieposkromionego i bystrego umysłu, gdy rządzi innymi twardą ręką, mimo braku posiadania wysokiego stanowiska. Początkowo nie był akceptowany przez swój lud, uważali, że ktoś bez praw nie powinien się rządzić. Dodatkowo rozpoczął to w bardzo młodym wieku. Mimo braku zaakceptowania, Avaresh rozpoczął rządy ogromnymi zmianami, w tym walką z ludźmi o tereny. Teraz jest bezwzględnym władcą i bohaterem swego ludu. Nie raz pokazał, że jego lud jest dla niego cenniejszy niż jego własna dusza. Pomyślicie, że jest psychiczny i do tego zadufany w sobie? Cóż trzeba sobie jakoś radzić. Jednak tak uzyskał bezwzględne oddanie i zaufanie wilków. Utrzymuje nieskazitelną reputację swoich ludzi, jeśli coś niedozwolonego stanie się na ich terenie, bierze za to pełną odpowiedzialność. Nawet, gdy dojdzie do ataku ludzi z wcześniej nieprzewidzianej perspektywy. W czasie obrad, wypowiada się ze spokojem i dumą, lecz rozumie, że kiedy nie podziałają argumenty, musi podnieść głos, co mu się nierzadko zdarza. Do takowych walk dochodzi z jednym ze starszych i doświadczonych wilków. Oba osobniki niestety nie potrafią podtrzymać dumy jeśli przychodzi do konfrontacji. Mimo traktowania, każdego równo Avaresh uważa go za bezmózgiego osiłka, natomiast opinia Halforca na temat wilka sięga do: jedynie wymądrzałych gadek i braku działania. Zdanie Avarasha jest bardzo szanowane przez dowódców, jest on nie tylko błyskotliwy, ale także dostał miano taktyka, jednak nie potrafi on dobrze rozłożyć ataków, jest on w tym co najmniej słaby. Jednak nazywają go tak, gdyż ma niezwykłe pomysły ulepszania zapraw obronnych. Mimo wieku, nadal jest brany za rozmarzonego młodzieńca. Dzięki niezwykle dobrym umiejętnościom logicznego myślenia i sokolego wzroku potrafi szybko podać przybliżoną liczbę atakujących przeciwników. Potrafi także prędko podejmować decyzje, lecz w połowie przypadków są one błędne, jednak dzięki szybkiemu reagowaniu straty są dużo mniejsze, niż jest to przypuszczane. Jest on bardzo punktualny i nie zabraknie go na żadnym bardziej lub mniej ważnym wydarzeniu. Kiedy do jego rąk dojdzie dokument mówiący o potrzebie wsparcia, wyśle je natychmiastowo nie zważając, czy jest to przegrana już bitwa, jednak sam zawsze rusza na pole bitwy. Jak mają ginąć jego ludzie, to on razem z nimi. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że wilki mają rację mówiąc iż jest to nieodpowiedzialne zachowanie, gdyż tracąc ludzi możemy stracić tereny. Ma on na to sposób, za każdym razem zostawia notkę z napisem imienia i nazwiska kolejnego następcy. Co śmieszniejsze za każdym razem widnieją na niej inne dane. Ewidentnie traktuje siebie jak króla i myśli, że inni też tak robią, co za beznadziejny przypadek. Przez liczne walki utrzymał niezwykłą formę. Niesie to jednak za sobą, również złe skutki, jego ciało jest w wieku miejscach okaleczone, raz stracił całą łapę, jednak ta część ciała została przyszyta. Z powodu wiecznego, jak on to nazywa "zrzędzenia" innych, stał się lekko rozkojarzony, przez co w pewnym momencie potrafi podać niezwykle mądry pomysł, a po chwili jakby zapomniał co powiedział i zaczyna rozpaczać, żałując tego co powiedział, bo jest święcie przekonany, że z jego ust wyszły same brednie. Warto wspomnieć, że względem swoich już genialnych pomysłów, popartych przez wilki jest bardzo zdeterminowany i chce je wykonać na zaraz, nawet jeśli są to kilkuletnie prace. Co potrafi dokonać wilk, gdy ma przy sobie wsparcie innych. Podczas bitew potrafi być niezwykle szlachetny, czasami uprzedza wrogów (spotykając ich kilka kilometrów przed wojskami wilków) i sugeruje im by zawrócili. Jedni uważają to za głupotę i lekkomyślność, drudzy powiadają, że niemożność zabijania nie jest słabością. Avaresh ma "talent" do jednania sobie ludzi, kiedy poznajesz go pierwszy raz masz wrażenie, że wszelkie historie(Przynajmniej on myśli, że takowe istnieją) na jego temat nie są ani trochę przesadzone i tak pozostanie póki ma na sobie "koronę", a wraz z tym dumny chód i szlachetne słowa. Jednak, kiedy ten najbardziej ceniony przez niego przedmiot znajdzie się na czerwonej poduszce, nagle masz wrażenie, że te historyjki to jakieś żarty. W końcu jak spotykasz roześmianego wilka na środku polany, dodatkowo zakrytego peleryną nigdy nie pomyślałbyś, że to ktoś rozsądny. Na temat jego wyglądu krążą jedynie plotki, a i tak rzadko kiedy ktoś go rozpozna. Kiedy staje się "zwykłym" basiorem, jest bardzo uszczęśliwiony pogodnymi wymianami zdań z resztą wilków. Więc tak poznajemy jaki jest za swoją dowódczą godnością! Pierwszą rzucającą się w oczy cechą jest to że chciałby zbawić cały świat i zakończyć wszelkie wojny. Sam zdaje sobie sprawę z tego, że to tylko dziecięce mrzonki, jednak z nich nie rezygnuje i jest pewien każdego słowa, które wyszło jego usta. Ma niezwykły talent jednania sobie ludzi, sam jego charakter sprawia, że inni chcą za nim podążać i go wspierać. W prywatnym towarzystwie wychodzi zwykle na głupka z przebłyskami mądrości, ponieważ zawsze chce poprawić komuś humor. Jedyne momenty, gdy staje się dupkiem, to w momencie, gdy jest bliski śmierci, nie boi się stawić jej wyzwanie. Jest w tedy kimś zupełnie innym. Jako osoba z nie do końca sprawną łapą namawia zdrowych ludzi do wykorzystania swoich silnych nóg, by iść wciąż do przodu. O tak, lubi wspierać linnych, a najbardziej uwielbia zafascynowane nim szczeniaki, wtedy jego inteligencja przekracza dopuszczaną normę. Wsłuchują się w każde jego słowo, ale nie można mu odmówić, że jego słowa w takich momentach są na prawdę pouczające. Pokazuje także jego heroizm, zrobiłby wszystko dla dobra innych. Pozostańmy jednak przy jego nastawieniu do obcych. Nie pokazuje wielu uczuć prócz miłego uśmiechu na ustach, a czasem nawet przyjaznego śmiechu. Jak bardzo ciekawy świata jak i ludzi. Nie ma trudności zadawać nawet najbardziej prywatne pytania. Każdego uważa za swojego przyjaciela, a jeśli ktoś nie chce nim być i ucieka się do wulgarnych słów to wyzywa go na pojedynek. Oczywiście pod warunkiem, że jeśli wygra zostaną przyjaciółmi. Równie dziecinny, naiwny i śmieszny sposób co w przypadku karteczki z imieniem następcy. Jednak podczas takich potyczek jest honorowy. Z chęcią dzieli się z ludźmi swoimi poglądami i nie stara się zmienić innych, przynajmniej oni tak myślą. Delikatnie przekazuje, że to co robią jest złe (jeśli rzeczywiście takie jest). Może się wydawać, że Avaresh wypracował chęć częściowego zauważenia. Jednak nie pod względem dowódctwa, a przyjaciela i towarzysza. Nie raz odczuwa srogą samotność i nie można mu odmówić delikatności wobec uczuć. Kiedyś dowiedział się przez to jaką wielką wadą jest chęć zemsty i każdego napotkanego od tego odciąga. Chęć to tylko początek, niestety nie ma rozwinięcia, jest dokonanie zemsty i to koniec... pozostaje po tym tylko żałować. (Uwaga charakter specjalnie miał wyjść na taki groteskowy - groteskowy oznacza przesadzony/nad wyolbrzymiony)
Aparycja: Umaszczenie Avaresha składa się z czterech kolorów. Całe jego podbrzusze, uszy i dolna szczęka są pokryte ciemną szarością. Komponuje się to z granatową sierścią, która pokrywa resztę ciała, prócz karku, pleców i ogona. Jego oczy są koloru głębokiego błękitu, który znajduję sie także na "antence" włosów i końcówce ogona. Długa i postrzępiona sierść znajduje się na jego karku, a im dalej od tego punktu, to staje się coraz krótsza. Czerń pokrywa całe jego plecy i początek ogona. Tego samego koloru, ma również skarpetę na przedniej lewej łapie.
Umiejętności:
-Potrafi szybko nawiązać z kimś dobry kontakt,
-Szybka regeneracja, przez posiadanie dużej wytrzymałości i witalności,
-Szybkie i rozważne podejmowanie decyzji,
-Podczas ważnych przemówień w ogóle nie odczuwa stresu,
-Szybko uczy się nowych mocy,
-Umie się targować,
-Zna wiele języków i biegle się nimi posługuje,
-Nie najgorsze umiejętności walki wręcz.
Zauroczenie: -
Partner: -
Potomstwo: -
Towarzysz: -
Co lubi:
-Wygrzewać się w słońcu
-Użalać się na sobą
Czego nie lubi:
-Walk
-Hazardu - bardzo często bawiła się w to jego siostra

Ciekawostki:
-Uwielbia rośliny i opiekę nad nimi,
-Ma bardzo złe dni i zachowuje się jak ostatni.. no sami wiecie,
-Często jego miły uśmiech jest mylony z aroganckim, taki jego urok,
-Często mówi, że jest złą osobą, przez jego przeszłość, co jest całkowitą prawdą, od tamtego czasu jego charakter się drastycznie zmienił,
-Ma przebłyski charakteru z "dawnego siebie".




Kierujący: talon (H) bystan666@gmail.com